14
Cały czas tkwiłam w koszmarze , a postać nieustannie naśmiewała się ze mnie i powtarzała te same słowa . Lecz po chwili zniknęła a ja wreszcie obudziłam się . Gdy otworzyłam oczy , Liam mnie przytulał a reszta chłopaków stała wokół mojego łóżka .
- Jess powiedz mi co ci się śniło - powiedział szatyn .
- Wiem kto mnie okaleczył , przyśnił mi się - odpowiedziałam - to...to...Cody - wybuchnęłam płaczem .
- ci...ci, spokojnie - uspokajał Liam .
- Co ku*wa ! Zabije go ! - zaczął krzyczeć Harry .
- Ale jesteś pewna Jess ? - spytał Lou .
- Tak , powiedział " zginiesz za to że mnie zostawiłaś " - odpowiedziałam i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem .
- Zabije go ! Zabije ! - krzyczał Harry .
- Nie zabijesz , bo trafisz do pierdla , Jessica cię potrzebuje - powiedział Liam
- Jadę do Codyego - powiedział Niall z pełną gębą porzeczkowych żelek .
- Nigdzie nie jedziesz , dopóki wszystko się nie wyjaśni - powiedział Zayn .
Ja w tym czasie cały czas patrzyłam na blondyna błagalnym wzrokiem , ale tez chyba nic nie zrozumiał . Mulat podszedł do niego wyrwał mu paczkę słodyczy i podał mi ją . Obrażony Horan wyszedł z sali , prawdopodobnie po nową paczkę żelek .
Zajadałam się słodyczami i z nikim nie dzieliłam . Po zjedzeniu całej zawartości paczki , wtuliłam się bardziej do Liama i szepnęłam mu do ucha " dziękuje , że byłeś przy mnie cały czas " po czym ziewnęłam . Chłopak tylko się uśmiechnął .
Byłam śpiąca , ale bałam się że jak zasnę to wrócę do tego koszmarnego snu . Powtarzałam sobie ni zasnę , nie zasnę , nie zasnę . Próbowałam walczyć ze zmęczeniem i na razie udawało mi się . Chłopcy wiedzieli jak jestem zmęczona i co chwilę powtarzali , żebym się położyła , ale ja jak już mówiłam nie chciałam wracać do koszmaru . Po chwili postanowiłam jednak ustąpić . Moje powieki opadły , a w głowie była tylko jedna myśl , trafić do krainy jednorożców .
Obudziłam się jak gdyby nigdy nic , zadowolona z normalnego snu . Jednak po chwili spostrzegłam że nie jestem w szpitalnej sali tylko w pokoju Liama . Rozejrzałam się po pokoju , nikogo nie było . Coś mi mignęło więc rozejrzałam się ponownie . Tym razem przed łóżkiem stał Payn . Na początku bardzo się ucieszyłam , że go zobaczyłam , ale po chwili moja radość zniknęła , Gdy ujrzałam Codyego . Liam zdążył powiedzieć "kocham cię " i jego głowa upadła na ziemię . Zaczęłam krzyczeć i płakać , a Cody wypowiedział kolejne słowa " Nie jesteś ze mną , to nie będziesz z nikim " . Po tych słowach wybuchnęłam jeszcze większym płaczem . Wtedy też chłopak podszedł do mnie i wyciągnął nóż .
- Zostaw mnie ! Ty w ogóle normalny jesteś - zaczęłam się wydzierać dławiąc szloch .
- Kim jest Cody ? Kolejny z twoich kochanków ? - spytał
- Jak to , ty nie jesteś Cody ? - zapytałam zdziwiona .
- No nie , nie poznajesz ? - spytał po raz kolejny .
- Chyba że... Mike ? - odpowiedziałam pytaniem .
- Noooooo, teraz nie ma tego debile więc możesz być ze mną - powiedział
- Nigdy nie będę z tobą ! - krzyknęłam .
- Ależ oczywiście , że będzie - odpowiedziała postać i rzuciła się na mnie .
Zaczęłam się wydzierać . Jednak mój krzyk nie trwał długo , ponieważ naprawdę się obudziłam .
- Wszystko dobrze ? - spytał Liam .
- To jednak nie Cody... - wydusiłam z siebie .
- A kto ? - zapytał Harry .
- To...to...chyba Mike - powiedziałam.
- Kim jest Mike ? - spytali wszyscy chórem .
- Poznałam go w samolocie , kiedy leciałam do New Yorku... on chciał być ze mną , ale ja nie chciałam być z nim ...- tłumaczyłam po czym przytuliłam się do Liama - To chyba on...
- Gdzie on teraz jest ?- spytał loczek .
- Nie wiem... najprawdopodobniej w New Yorku - odpowiedziałam .
- Ku*wa - powiedział Harry i wyszedł z pokoju .
- Dobra ... to może mu już pójdziemy - powiedział Niall i razem z resztą chłopków opuścił pokój .
- A jak ja w ogóle się znalazłam w twoim pokoju ? - spytałam po chwili zastanowienia
- Przywieźliśmy cię jak spałaś - odpowiedział chłopak - Może pójdziemy na spacer ?
- Ok , ale najpierw muszę iść się ogarnąć - odpowiedziałam .
Wstałam z łóżka , wyciągnęłam z szafy błękitną sukienkę i poszłam do łazienki . Wzięłam prysznic , ubrałam się i uczesałam . Zrobiłam letki i wyszłam . Zeszliśmy na dół ,założyliśmy buty i wyszliśmy z domu .
- Ym...opowiesz mi coś o Miku ? - spytał .
- Nie ma co opowiadać - odpowiedziałam .
- A jak się poznaliście ? - wypytywał .
- W samolocie , kiedy leciałam do New Yorku . Siedział koło mnie , a kiedy lądowaliśmy obudził mnie . Potem kiedy byłam już w hotelu , przyszedł do mnie i spytał czy będę jego dziewczyną , ale odmówiłam . - mówiłam .
- Mhm... - mruknął szatyn .
- Co masz taką minę ? - spytałam .
- Po prostu myślę skąd on wiedział , że jesteś w szpitalu i w którym . - powiedział Payn .
- Tego nie wiem ... ale nawet nie jestem pewna czy to on ... po prostu mi się śnił ... - powiedziałam przybita .
- Masz rację nie ma 100% pewności kto ci to zrobił , ale i tak dorwę tego gnoja - chłopak zaczął się unosić . Odwróciłam się w stronę Liama , rzuciłam się na niego i pocałowałam go .
- A za co to ? - spytał z bananem na ryju .
- Za to , że cały czas przy mnie jesteś - odpowiedziałam i znów go pocałowałam .
- I zawsze będę - powiedział .
- Ale , co masz na myśli ? - spytałam
- Jessico , będziesz moją dziewczyną ? - zapytał . Nagle czas się zatrzymał , wszystko przestało istnieć prócz nas . Byłam taka szczęśliwa , no ale cóż , trzeba było wrócić do " świata żywych " .
- Tak , oczywiście że tak . tak długo na to czekałam - powiedziałam . Podekscytowana znów rzuciłam na chłopaka , a on delikatnie , ale czule musnął moje usta .
- Czekałem na odpowiedni moment - dodał . Liam znowu mnie pocałował . Gdy tak trwaliśmy w pocałunku zadzwoniła telefon szatyna .
- Halo ? - spytał
- Liam ! Wracajcie szybko ! Ktoś podpalił nasz dom ! - usłyszałam z słuchawki , ponieważ Payn ustawił na głośno mówiący
- Co ?! Jak to ?!Już wracamy !- krzyknęłam i razem z moim chłopakiem pobiegłam w stronę domu . Faktycznie jak wróciliśmy , ujrzeliśmy pod naszym domem kilka wozów strażackich , kończących gasić pożar . krzykiem zaczęłam wypytywać chłopaków co się stało ? Ale oni nic nie wiedzieli . Gdy tak staliśmy podszedł do nas jeden ze strażaków .
- Na szczęście dom nie jest tak mocno spalony , kilka puszek farby i powinno pomóc - uspokoił nas strażak .
- Jak dobrze ! - odetchnęłam z ulgą
- Czy wiecie może kto to mógł zrobić ? - spytał starszy pan
- Niee .. ale podejrzewam , że mógł to być mój znajomy - odpowiedziałam
- Mhm .. musicie bardziej uważać , mogło by się wam coś stać chłopaki ! - powiedział strażak
- Wiemy , wiemy .. - powiedział Harry
- Dobrze , to my już się zwijamy - powiedział strażak i odszedł
Po kilku minutach przed naszym domem zrobiło się pusto
- I co teraz ? - spytałam
- Nie wiem .. ale musimy jechać do sklepu po kilka puszek farby , aby odmalować dom - powiedział Zayn
- To jedźmy teraz , a jutro wszyscy zabierzemy się za malowanie - powiedział Louis i skierował się w stronę auta .Szybko wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy po farbę . Kupiliśmy parę puszek i wróciliśmy do domu . Weszliśmy do środka i odstawiliśmy farbę . Poszłam do kuchni aby zrobić kolację . Uwinęłam się z nią szybko . Zawołałam chłopaków i zaczęliśmy jeść . Kiedy skończyłam , poszłam do siebie . Powędrowałam do łazienki wzięłam prysznic i wyszłam . Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam . Rano obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu . Zaniepokojona zeszłam na dół i weszłam do kuchni , bo stamtąd dobiegały odgłosy .Kiedy weszłam do środka ujrzałam chłopaków bijących się , a dookoła rozsypana była mąka .
- Co tu się dzieje ? - spytałam
- Eee .. robimy śniadanie - odpowiedział mi Louis
- I jakoś wam to nie wychodzi - powiedziałam i zaczęłam się śmiać - Dlaczego mnie nie obudziliście ? Pomogła bym wam !
- Nie chcieliśmy cię budzić ! - powiedział Niall zajadając się żelkami
- Dobra , spokój ! - zaczęłam uspokajać rzucających się mąką chłopaków - Teraz wszyscy pójdziecie się umyć i przebrać , a ja posprzątam i usmażę wam naleśniki . Co wy na to ? - spytałam
- Okej .. - odpowiedzieli chłopaki wyszli z kuchni
Raz dwa uwinęłam się ze sprzątaniem . Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki i zrobiłam ciasto . Po kilku minutach miałam już całą górę naleśników . Gdy skończyłam do kuchni weszli chłopaki
- Jak tu pachnie ! - powiedział Niall i podbiegł do talerza z naleśnikami
- Ejj , ale nie zjedz wszystkiego ! - powiedziałam i odsunęłam talerz . - I co ? Po śniadaniu malujemy dom ?
- Ymm .. wiesz co , bo przed paroma minutami dzwonili do nas i musimy jechać do studia w sprawie nowego albumu .. - powiedział smutny Liam
- Aha .. - odpowiedziałam - Trudno , zacznę malować sama .
- Ok ! A jak wrócimy to zaraz ci pomożemy ! - powiedział Harry .
Po zjedzeniu śniadania , chłopaki pojechali do studia , a ja poszłam się przebrać w jakieś gorsze rzeczy . Wzięłam puszkę farby , wałek i drabinę , a następnie poszłam za dom . Drabinę rozstawiłam przy ścianie , otworzyłam puszkę i weszłam na drabinę . Umoczyłam wałek i zaczęłam malować . Po chwili poczułam jakby ktoś próbował przestawić drabinę . Niestety nie zdołam utrzymać równowagi i spadłam na ziemię . Poczułam przeszywający ból w kręgosłupie , a po chwili nastała ciemność .
....................................................................
Dość długi moim zdaniem , ale dla was to chyba lepiej .
Następny jak znajdę czas .
Myślę że się podoba .
Zapraszam na mój drugi blog , bez One Direction http://julita1506.blogspot.com/ .
Czytasz - komentuj :) .
sobota, 8 grudnia 2012
wtorek, 4 grudnia 2012
13
13
Kiedy rano się obudziłem dziewczyna była jeszcze nie przytomna . Byłem trochę załamany . Rozejrzałem się po sali . Chłopaków nie było . Gdy tak siedziałem zadzwonił mój.
- Halo ? - zapytałem
- Siema Liam , jak tam ? Jessica się obudziła ? - spytał .
- Nie ... jeszcze nie ... - odpowiedziałem zrezygnowany .
- A ty jak się trzymasz ? - zapytał .
- A jakoś ... - powiedziałem .
- Jak Jess się obudziła to daj znać ! - powiedział po chwili mulat.
- Ok , cześć - odpowiedziałem i się rozłączyłem .
Minęło pół godziny . Dziewczyna nadal był nieprzytomna . Cały czas mówiłem do niej , ale bez skutku . Zrobiłem się głodny . Postanowiłem zejść do bufetu i kupić kanapki . Wziąłem jedzenie i wróciłem do pokoju dziewczyny . jak wszedłem do pokoju , zobaczyłem puste łóżko . Spanikowany zacząłem się rozglądać , aż w końcu ujrzałem Jess , leżącą na podłodze . Miała całe nogi we krwi , pocięte nożem . Podbiegłem do niej , sprawdziłem puls . Na szczęście żyła , zacząłem wołać lekarza . Do sali wbiegło ich kilku , odsunęli mnie od dziewczyny i zabrali ją na sale operacyjną . Natychmiast zadzwoniłem do chłopaków . Spanikowanym głosem powiedziałem im tylko że Jessica może umrzeć .Patrzyłem jak zabierają ją na sale . Jess przez rany cięte straciła bardzo dużo krwi . Lekarz powiedział , że potrzebuje krew RH- i że akurat jej nie mają . Wpadłem w szał , zacząłem szarpać tego człowieka , ale po szybkiej interwencji chłopaków opanowałem się . Pracownik szpitala wrócił na sale operacyjną , a chłopcy zaczęli mnie wypytywać .
- Czemu szarpałeś lekarza ? - zapytał Louis .
- Nie ma krwi dla Jess , a bez niej ona umrze - powiedziałem załamany .
- Co ?! - krzyknął Harry .
- Musimy jak najszybciej zrobić badania - oznajmiłem .
- No to na co my czekamy - powiedział Zayn .
Od razu poszliśmy zrobić badania . Ja wszedłem pierwszy . Niestety moja krew była inna . Potem wszedł Lou , Zayn , Niall i ich krew też się nie zgadzała . Zrezygnowany osunąłem się na krzesło i zacząłem rozmyślać . Jak by to było jakby Jessica umarła ? Po nas wszystkich wszedł Harry . Siedział tam najdłużej z nas . gdy wyszedł z uśmiechniętą miną wiedziałem , że Jess przeżyje . Pielęgniarka zaraz po wyjściu chłopaka , wybiegła z gabinetu i pobiegła z paczuszką krwi na salę . Po 2 godzinach mogliśmy zobaczyć Jessicke w pokoju 258 . Weszliśmy do pomieszczenia , dziewczyna jeszcze spała , usiedliśmy na kanapie . Cały czas chodziło mi po głowie jedno pytanie Kto mógł zrobić Jess coś takiego ?
Minął cały dzień , a dziewczyna nadal była nieprzytomna . Nastał wieczór . Wszyscy byliśmy zmęczeni . Chłopaki postanowili , że pojadą już do domu i i przyjadą do nas jutro rano , Zgodziłem się i po kilku minutach zostałem w sali tylko z Jessicą . Nie mogłem już wysiedzieć , więc postanowiłem się położyć . Wstałem z krzesełka i podszedłem do kanapy . Gdy miałem się już położyć usłyszałem szelest . Odwróciłem się i zobaczyłem zaspaną Jess . Podbiegłem do niej i złapałem ją za rękę , ale dziewczyna bez zastanowienia odsunęła ją .
- Przepraszam , tak bardzo cię przepraszam . Nie wiem dlaczego pocałowałem Danielle . Przepraszam za ten wypadek - powiedziałem wypuszczając powietrze .
- ... - nic nie odpowiedziała , musiała być dalej na mnie obrażona . Wyszedłem na zewnątrz , żeby zawiadomić chłopaków o jej przebudzeniu . Czekając na Louisa i resztę , siedziałem na korytarzu pogrążony w smutku . Po kilku minutach już byli w szpitalu . Dochodząc do mnie Harry dostał smsa . Poprosił nas , żebyśmy nie wchodzili teraz i sam poszedł do sali .
***Harry***
Gdy dowiedzieliśmy się , że Jess się obudziła , szybko wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do szpitala . Już w budynku dostałem smsa od Jessici , szybko poszedłem do jej sali . Gdy wszedłem do pomieszczenia dziewczyna siedziała zapłakana na łóżku . Podbiegłem do niej , mocno ją przytuliłem i zapytałem .
- Co się stało ? - spytałem
- Ba...ba...bardzo bolą mnie nogi i nie wiem dlaczego - dziewczyna powiedziała szlochając i odkrywając kołdrę .
- Wytrzymaj Jess , niedługo nic cię nie będzie bolało - powiedziałem i do sali wszedł lekarz przerywając nam rozmowę .
*** Jessica ***
Zobaczyłam swoje nogi po czym zaczęłam ryczeć . Harry wszedł do sali , podbiegł do mnie i mnie przytulił , wypytywać o wszystko . podczas naszej rozmowy do sali wszedł lekarz .
- Dzień dobry Jessico - powiedział mężczyzna w białym fartuchu .
- Dzień dobry - odpowiedziałam.
- O dobrze , że jesteś Harry - powiedział zadowolony lekarz .
- Coś się stało ? - spytałam .
- Wczoraj Liam znalazł cię w kałuży krwi z ranami ciętymi na nogach . Straciłaś bardzo dużo krwi i mogłaś nie przeżyć . Harry był dawcą krwi . Pobraliśmy trochę jej trochę więcej bo była bez porównania taka sama jak twoja . Są wyniki badań , chcecie się z nimi zapoznać ? - lekarz odpowiedział .
- Tak - powiedzieliśmy chórem .
- Jesteście rodzeństwem - oznajmił .
- Co ?! Jak to możliwe ?! - wybuchnął Harry
- Wasi rodzice zginęli w wypadku , trafiliście do domu dziecka , a potem do rodzin zastępczych - mówił lekarz .
- Aha - odpowiedziałam .
Lekarz wyszedł , a wraz z nim loczek . Po chwili weszli do sali chłopcy , a z nimi załamany Liam . Wszyscy podeszli do mnie , oprócz Payna , który usiadł na kanapie . Harry powiedział chłopakom , że jesteśmy rodzeństwem . Byli zaskoczeni ale i zadowoleni . Przytulili się do mnie , po czym zaczęli opuszczać pokój , żebym mogła się przespać . Już Liam miał opuścić salę , ale zatrzymałam go .
- Czekaj ! - krzyknęłam
- Co się stało ? - zapytał chłopak
- Przytul mnie - powiedziałam z nadzieją że to zrobi .
- Jak mi wybaczysz - powiedział
- No dobra , choć już bo mi zimno
Chłopak podszedł do mnie i mnie mocno przytulił . Siedzieliśmy chyba z 30 minut cały czas w uścisku aż , w końcu zasnęłam na jego ramieniu . Chłopak prawdopodobnie się poruszył i mnie obudził .
- Przepraszam , nie chciałem cię obudzić - powiedział szatyn .
- Nic się nie ... stało- powiedziałam ziewając .
- To może ja pójdę do chłopaków a ty się spokojnie wyśpisz - powiedział
- Nie , nie odchodź proszę - poprosiłam
- Posiedzę z tobą , ale najpierw muszę iść coś zjeść , a do ciebie wejdzie Harry albo Zayn- powiedział Liam , po czym opuścił pomieszczanie . Po chwili weszła czwórka chłopaków . Trzech z nich usiadło na kanapie ,a jeden usiadł na krzesełku przy moim łóżku , a następnie złapał mnie za rękę . Ja już nie mogłam dużej wytrzymać i pozwoliłam swoim ciężkim powiekom opaść , a ja trafiłam do krainy jednorożców . jednak po chwili zniknęły zwierzęta i wszystko wokół nich . Zapadła ciemność , a po chwili znalazłam się w ciemnej uliczce . Rozejrzałam się i zobaczyłam jakąś postać . Stała kilka metrów za mną . Zaczęła się zbliżać , więc i ja ruszyłam na przód . Szła coraz szybciej i coraz bliżej była mnie . Moje kroki zamieniły się w bieg , skręciłam w jakąś uliczkę , która okazała się ślepą . Postać była coraz bliżej ,a ja nie miałam gdzie uciec . Stała na przeciwko mnie , nie wiedziałam co robić , więc stałam nieruchomo . Po chwili postać popchnęła mnie tak mocno , że z całej siły zaryłam o ziemię . Myślałam , że to koniec sobie pójdzie , ale myliłam się . Postać wyjęła nóż i zaczęła robić cięcia na moich nogach . Krzyczałam i próbowałam odepchnąć ją , ale była silniejsza . Potem wstała i zaczęła się śmiać szyderczo , powiedziała " zginiesz za to że mnie zostawiłaś " . Łzy momentalnie napłynęły mi do oczu rozlewając się po policzkach . Moje nogi strasznie bolały , a ja nie mogłam się obudzić .
..............................................................................
Nie miałam ostatnio czasu , wiecie sprawdziany , kartkówki i.td.
Ale zawzięłam się i dzisiaj dodam 13 rozdział a jutro 14 .
Mam nadzieje że podoba wam się . Szczerze mówiąc mi nie ale to od was zależy :*
Kiedy rano się obudziłem dziewczyna była jeszcze nie przytomna . Byłem trochę załamany . Rozejrzałem się po sali . Chłopaków nie było . Gdy tak siedziałem zadzwonił mój.
- Halo ? - zapytałem
- Siema Liam , jak tam ? Jessica się obudziła ? - spytał .
- Nie ... jeszcze nie ... - odpowiedziałem zrezygnowany .
- A ty jak się trzymasz ? - zapytał .
- A jakoś ... - powiedziałem .
- Jak Jess się obudziła to daj znać ! - powiedział po chwili mulat.
- Ok , cześć - odpowiedziałem i się rozłączyłem .
Minęło pół godziny . Dziewczyna nadal był nieprzytomna . Cały czas mówiłem do niej , ale bez skutku . Zrobiłem się głodny . Postanowiłem zejść do bufetu i kupić kanapki . Wziąłem jedzenie i wróciłem do pokoju dziewczyny . jak wszedłem do pokoju , zobaczyłem puste łóżko . Spanikowany zacząłem się rozglądać , aż w końcu ujrzałem Jess , leżącą na podłodze . Miała całe nogi we krwi , pocięte nożem . Podbiegłem do niej , sprawdziłem puls . Na szczęście żyła , zacząłem wołać lekarza . Do sali wbiegło ich kilku , odsunęli mnie od dziewczyny i zabrali ją na sale operacyjną . Natychmiast zadzwoniłem do chłopaków . Spanikowanym głosem powiedziałem im tylko że Jessica może umrzeć .Patrzyłem jak zabierają ją na sale . Jess przez rany cięte straciła bardzo dużo krwi . Lekarz powiedział , że potrzebuje krew RH- i że akurat jej nie mają . Wpadłem w szał , zacząłem szarpać tego człowieka , ale po szybkiej interwencji chłopaków opanowałem się . Pracownik szpitala wrócił na sale operacyjną , a chłopcy zaczęli mnie wypytywać .
- Czemu szarpałeś lekarza ? - zapytał Louis .
- Nie ma krwi dla Jess , a bez niej ona umrze - powiedziałem załamany .
- Co ?! - krzyknął Harry .
- Musimy jak najszybciej zrobić badania - oznajmiłem .
- No to na co my czekamy - powiedział Zayn .
Od razu poszliśmy zrobić badania . Ja wszedłem pierwszy . Niestety moja krew była inna . Potem wszedł Lou , Zayn , Niall i ich krew też się nie zgadzała . Zrezygnowany osunąłem się na krzesło i zacząłem rozmyślać . Jak by to było jakby Jessica umarła ? Po nas wszystkich wszedł Harry . Siedział tam najdłużej z nas . gdy wyszedł z uśmiechniętą miną wiedziałem , że Jess przeżyje . Pielęgniarka zaraz po wyjściu chłopaka , wybiegła z gabinetu i pobiegła z paczuszką krwi na salę . Po 2 godzinach mogliśmy zobaczyć Jessicke w pokoju 258 . Weszliśmy do pomieszczenia , dziewczyna jeszcze spała , usiedliśmy na kanapie . Cały czas chodziło mi po głowie jedno pytanie Kto mógł zrobić Jess coś takiego ?
Minął cały dzień , a dziewczyna nadal była nieprzytomna . Nastał wieczór . Wszyscy byliśmy zmęczeni . Chłopaki postanowili , że pojadą już do domu i i przyjadą do nas jutro rano , Zgodziłem się i po kilku minutach zostałem w sali tylko z Jessicą . Nie mogłem już wysiedzieć , więc postanowiłem się położyć . Wstałem z krzesełka i podszedłem do kanapy . Gdy miałem się już położyć usłyszałem szelest . Odwróciłem się i zobaczyłem zaspaną Jess . Podbiegłem do niej i złapałem ją za rękę , ale dziewczyna bez zastanowienia odsunęła ją .
- Przepraszam , tak bardzo cię przepraszam . Nie wiem dlaczego pocałowałem Danielle . Przepraszam za ten wypadek - powiedziałem wypuszczając powietrze .
- ... - nic nie odpowiedziała , musiała być dalej na mnie obrażona . Wyszedłem na zewnątrz , żeby zawiadomić chłopaków o jej przebudzeniu . Czekając na Louisa i resztę , siedziałem na korytarzu pogrążony w smutku . Po kilku minutach już byli w szpitalu . Dochodząc do mnie Harry dostał smsa . Poprosił nas , żebyśmy nie wchodzili teraz i sam poszedł do sali .
***Harry***
Gdy dowiedzieliśmy się , że Jess się obudziła , szybko wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do szpitala . Już w budynku dostałem smsa od Jessici , szybko poszedłem do jej sali . Gdy wszedłem do pomieszczenia dziewczyna siedziała zapłakana na łóżku . Podbiegłem do niej , mocno ją przytuliłem i zapytałem .
- Co się stało ? - spytałem
- Ba...ba...bardzo bolą mnie nogi i nie wiem dlaczego - dziewczyna powiedziała szlochając i odkrywając kołdrę .
- Wytrzymaj Jess , niedługo nic cię nie będzie bolało - powiedziałem i do sali wszedł lekarz przerywając nam rozmowę .
*** Jessica ***
Zobaczyłam swoje nogi po czym zaczęłam ryczeć . Harry wszedł do sali , podbiegł do mnie i mnie przytulił , wypytywać o wszystko . podczas naszej rozmowy do sali wszedł lekarz .
- Dzień dobry Jessico - powiedział mężczyzna w białym fartuchu .
- Dzień dobry - odpowiedziałam.
- O dobrze , że jesteś Harry - powiedział zadowolony lekarz .
- Coś się stało ? - spytałam .
- Wczoraj Liam znalazł cię w kałuży krwi z ranami ciętymi na nogach . Straciłaś bardzo dużo krwi i mogłaś nie przeżyć . Harry był dawcą krwi . Pobraliśmy trochę jej trochę więcej bo była bez porównania taka sama jak twoja . Są wyniki badań , chcecie się z nimi zapoznać ? - lekarz odpowiedział .
- Tak - powiedzieliśmy chórem .
- Jesteście rodzeństwem - oznajmił .
- Co ?! Jak to możliwe ?! - wybuchnął Harry
- Wasi rodzice zginęli w wypadku , trafiliście do domu dziecka , a potem do rodzin zastępczych - mówił lekarz .
- Aha - odpowiedziałam .
Lekarz wyszedł , a wraz z nim loczek . Po chwili weszli do sali chłopcy , a z nimi załamany Liam . Wszyscy podeszli do mnie , oprócz Payna , który usiadł na kanapie . Harry powiedział chłopakom , że jesteśmy rodzeństwem . Byli zaskoczeni ale i zadowoleni . Przytulili się do mnie , po czym zaczęli opuszczać pokój , żebym mogła się przespać . Już Liam miał opuścić salę , ale zatrzymałam go .
- Czekaj ! - krzyknęłam
- Co się stało ? - zapytał chłopak
- Przytul mnie - powiedziałam z nadzieją że to zrobi .
- Jak mi wybaczysz - powiedział
- No dobra , choć już bo mi zimno
Chłopak podszedł do mnie i mnie mocno przytulił . Siedzieliśmy chyba z 30 minut cały czas w uścisku aż , w końcu zasnęłam na jego ramieniu . Chłopak prawdopodobnie się poruszył i mnie obudził .
- Przepraszam , nie chciałem cię obudzić - powiedział szatyn .
- Nic się nie ... stało- powiedziałam ziewając .
- To może ja pójdę do chłopaków a ty się spokojnie wyśpisz - powiedział
- Nie , nie odchodź proszę - poprosiłam
- Posiedzę z tobą , ale najpierw muszę iść coś zjeść , a do ciebie wejdzie Harry albo Zayn- powiedział Liam , po czym opuścił pomieszczanie . Po chwili weszła czwórka chłopaków . Trzech z nich usiadło na kanapie ,a jeden usiadł na krzesełku przy moim łóżku , a następnie złapał mnie za rękę . Ja już nie mogłam dużej wytrzymać i pozwoliłam swoim ciężkim powiekom opaść , a ja trafiłam do krainy jednorożców . jednak po chwili zniknęły zwierzęta i wszystko wokół nich . Zapadła ciemność , a po chwili znalazłam się w ciemnej uliczce . Rozejrzałam się i zobaczyłam jakąś postać . Stała kilka metrów za mną . Zaczęła się zbliżać , więc i ja ruszyłam na przód . Szła coraz szybciej i coraz bliżej była mnie . Moje kroki zamieniły się w bieg , skręciłam w jakąś uliczkę , która okazała się ślepą . Postać była coraz bliżej ,a ja nie miałam gdzie uciec . Stała na przeciwko mnie , nie wiedziałam co robić , więc stałam nieruchomo . Po chwili postać popchnęła mnie tak mocno , że z całej siły zaryłam o ziemię . Myślałam , że to koniec sobie pójdzie , ale myliłam się . Postać wyjęła nóż i zaczęła robić cięcia na moich nogach . Krzyczałam i próbowałam odepchnąć ją , ale była silniejsza . Potem wstała i zaczęła się śmiać szyderczo , powiedziała " zginiesz za to że mnie zostawiłaś " . Łzy momentalnie napłynęły mi do oczu rozlewając się po policzkach . Moje nogi strasznie bolały , a ja nie mogłam się obudzić .
..............................................................................
Nie miałam ostatnio czasu , wiecie sprawdziany , kartkówki i.td.
Ale zawzięłam się i dzisiaj dodam 13 rozdział a jutro 14 .
Mam nadzieje że podoba wam się . Szczerze mówiąc mi nie ale to od was zależy :*
sobota, 17 listopada 2012
12
12
Obudziłam się kilka minut przed lądowaniem , wyjęłam z uszu słuchawki i schowałam je do torby , zapięłam pasy po czym zaczęłam oglądać widoki za oknem , które z chwili na chwilę stawały się coraz większe . Gdy w końcu poczułam to nieprzyjemne uczucie , którym jest dotknięcia podwozia samolotu z pasem , na którym ląduje . Chwyciłam się mocno fotela po czym odpięłam pas , wzięłam torbę podręczną i ruszyłam w stronę stewardes , które właśnie otworzyły drzwi samolotu . Pożegnałam się z nimi , tak jak zawsze się to robi i wyszłam na zewnątrz . Zeszłam po schodach na dół , a potem zaczęłam kierować się w stronę wyjścia lotniska . Załatwiłam wszystkie sprawy związane z paszportem i wreszcie mogłam spokojnie zamówić taksówkę i iść do Liama , wszystko mu wyjaśnić . Zrozumiałam , że to jego tak naprawdę kocham i nikogo innego . Teraz postanowiłam pójść do niego i wszystko mu wyjaśnić i powiedzieć co naprawdę czuje .
Wyszłam z zatłoczonego lotniska i skierowałam się w stronę stojącej taksówki , wsiadłam do auta , grzecznie podałam kierowcy adres domu chłopców . Już po chwili byłam na miejscu , wysiadłam z samochodu , wzięłam torbę i zapłaciłam taksówkarzowi podaną kwotę . Będąc już na ganku przed drzwiami , postanowiłam nie pukać tylko zrobić im niespodziankę , nacisnęłam klamkę i cichutko otworzyłam drzwi , weszłam do środka . To co ujrzałam spowodowało , że do oczu napłynęły mi do oczu .
Przede mną był obraz Liama , który ....... całuje się z Danielle . Gdy chłopak mnie zobaczył od razu oderwał się od mulatki i zerwał się biegiem w moją stronę .
- O Boże ! Jess to nie tak ... ja tylko ... ja ... Kocham tylko ciebie ... zrozum to - wykrzyczał z rozpaczą w głosie .
- Wiesz co ... - wyszeptałam - Ja chciałam ci dzisiaj powiedzieć , że ciebie kocham , ale to co zobaczyłam ... sprawiło , że zmieniłam zdanie - powiedziałam po czym wybiegłam z mieszkania . Za sobą słyszałam krzyki chłopaka , nie reagowałam na nie , biegłam przed siebie nie zważając na nic . Nagle wpadłam na kogoś . Był to Harry z przerażeniem w oczach , złapał mnie i wypytywał co się stało . Ja zaś nic nie powiedziałam tylko wyrwałam się z jego objęć , w pewnym momencie usłyszałam pisk opon , poczułam ogromny ból , a później nastała ciemność .
***Harry***
Wracałem właśnie z parku , będąc nie daleko domu usłyszałem hałas wydobywający się właśnie z niego , zaniepokojony przyśpieszyłem kroku . Będąc już nie daleko willi zauważyłem że z środka wybiegła Jess . Zaraz, zaraz ...Jess.? Co ona tu robi.? Podbiegłem do niej i złapałem za ramiona próbując dowiedzieć się co się stało , ona nic mi nie powiedziała , wyrwała się z mojego uścisku i pobiegła przed siebie , w pewnej chwili usłyszałem pisk opon i głośne uderzenie , odwróciłem się przodem do jezdni i to co tam zobaczyłem sprawiło że momentalnie łzy zaczęły płynąć po moich policzkach . Na ulicy stało auto a przed nim leżała Jessica w kałuży krwi, nie mogłem się ruszyć podbiec do niej i pomóc , nie mogłem nic zrobić nie czułem nic prócz łez na paliczkach . Nagle koło mnie pojawił się Liam , coś do mnie mówił ale nic nie dotarło do mojego mózgu . Przyjaciel widząc że ze mną nie da się kontaktować , momentalnie podbiegł do dziewczyny, sprawdził czy żyje po czym wyjął telefon i zadzwonił po karetkę . Dopiero ocknąłem się kiedy sanitariusze wkładali Jess do auta. Wytarłem policzki i podbiegłem do Liama.
- Co sie stało że wybiegła z mieszkania.? - zapytałem Payne.
- No bo ona ..widziała..jak całowałem Danielle.... - powiedział po czym spuścił wzrok.
- że co??!! - wydarłem się. On chyba nie zdawał sobie sprawy jak ona go kocha.
- no weszła do mieszkania w trakcie kiedy ja..całowałem mulatkę.- powiedział.- To moja wina.
- Nie - powiedziałem. - To jest moja wina gdybym ja mocniej trzymał nic by się nie stało.
- ale ja..
- żadne ale, jedziemy do szpitala i to natychmiast - powiedziałem. Wbiegłem do domu, wziąłem kluczyki od vana i po chwili już siedzieliśmy w aucie , odpaliłem silnik i ruszyłem do szpitala w którym jest dziewczyna .
***Liam***
Gdy Jessica zobaczyła mnie wraz z Danielle , od razu wybiegła , ja oderwałem się szybko od mulatki i pobiegłem za nią niestety potknąłem się o jej bagaże i straciłem trochę czasu . Gdy wybiegłem przed dom Jess leżała na jezdni w kałuży krwi . Zauważyłem Harrego na chodniku , który stał i przyglądał się wszystkiemu . Podszedłem do niego i zacząłem się wydzierać , ale do niego nic nie docierało . Zostawiłem go i podbiegłem do dziewczyny , widać było że nie jest w dobrym stanie , pośpiesznie wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem po karetkę . Po kilku minutach stała po domem . Sanitariusze szybko chwycili dziewczynę i pojechali do szpitala . Wsadziłem Harrego do vana i pojechaliśmy za karetką . Gdy dotarliśmy do szpitala okazało się że Jessica potrzebuje operacji . Nie była to dla mnie najlepsza wiadomość , ale mogła uratować Jess życie . Siedziałem pod salą czekając na koniec operacji , nie mogłem sobie darować pocałunku z Danielle .
Postanowiłem że zawiadomię resztę chłopaków .
- Jessica jest w szpitalu - powiedziałem bez zastanowienia
- Co ?! - Louis zaczął krzyczeć do słuchawki
- Miała wypadek ... - powiedziałem .
- Co jak to ?! - powiedzieli chórem Niall i Zayn.
- Bo ona ... - zacząłem.
- No gadaj - powiedział Zayn.
- Zobaczyła jak całuję się z Danielle - powiedziałem załamany.
- Co ?! Poje*ało cie - krzyknął mulat.
- No nie . Tak jakoś samo wyszło . Jak Jess to zobaczyła to wybiegła z płaczem, ja przestałem całować Danielle i pobiegłem za nią , no i wtedy ... Jakbym mógł cofnąć czas to już bym to zrobił - powiedziałem .
- Ty , ty skrzywdziłeś ją - powiedział Harry .
- Wiem żałuję tego - powiedziałem przybity .
- No dobra czekaj tam na nas , zaraz będziemy - powiedział Louis .
Po paru minutach siedzieli tuż obok mnie , czekając na koniec operacji .
Po godzinie lekarz wyszedł z sali i poinformował nas , że stan Jessicki jest stabilny i możemy iść do niej , ale mamy jej nie obudzić . Dziewczyna leżała w sali 258 , więc od razu ruszyłem ku schodom . Po chwili siedziałem tuż obok niej trzymając jej rękę i delikatnie muskając jej palce . Zniecierpliwieniem czekałem na jej przebudzenie , ale na próżno . Jessica nie obudziła się tego dnia . Pod wieczór moje powieki stawały się coraz cięższe i cięższe aż wreszcie opadły .
.......................................................................................................
Przepraszam że nie dodawałam ostatnio żadnych postów , ale trochę doszło mi nauki
i nie miałam po prostu wolnej chwili . Coś ten rozdział nie przemawia do mnie ale może
wam się spodoba . Kolejny post już niedługo :) .
Czytasz - komentuj .
Obudziłam się kilka minut przed lądowaniem , wyjęłam z uszu słuchawki i schowałam je do torby , zapięłam pasy po czym zaczęłam oglądać widoki za oknem , które z chwili na chwilę stawały się coraz większe . Gdy w końcu poczułam to nieprzyjemne uczucie , którym jest dotknięcia podwozia samolotu z pasem , na którym ląduje . Chwyciłam się mocno fotela po czym odpięłam pas , wzięłam torbę podręczną i ruszyłam w stronę stewardes , które właśnie otworzyły drzwi samolotu . Pożegnałam się z nimi , tak jak zawsze się to robi i wyszłam na zewnątrz . Zeszłam po schodach na dół , a potem zaczęłam kierować się w stronę wyjścia lotniska . Załatwiłam wszystkie sprawy związane z paszportem i wreszcie mogłam spokojnie zamówić taksówkę i iść do Liama , wszystko mu wyjaśnić . Zrozumiałam , że to jego tak naprawdę kocham i nikogo innego . Teraz postanowiłam pójść do niego i wszystko mu wyjaśnić i powiedzieć co naprawdę czuje .
Wyszłam z zatłoczonego lotniska i skierowałam się w stronę stojącej taksówki , wsiadłam do auta , grzecznie podałam kierowcy adres domu chłopców . Już po chwili byłam na miejscu , wysiadłam z samochodu , wzięłam torbę i zapłaciłam taksówkarzowi podaną kwotę . Będąc już na ganku przed drzwiami , postanowiłam nie pukać tylko zrobić im niespodziankę , nacisnęłam klamkę i cichutko otworzyłam drzwi , weszłam do środka . To co ujrzałam spowodowało , że do oczu napłynęły mi do oczu .
Przede mną był obraz Liama , który ....... całuje się z Danielle . Gdy chłopak mnie zobaczył od razu oderwał się od mulatki i zerwał się biegiem w moją stronę .
- O Boże ! Jess to nie tak ... ja tylko ... ja ... Kocham tylko ciebie ... zrozum to - wykrzyczał z rozpaczą w głosie .
- Wiesz co ... - wyszeptałam - Ja chciałam ci dzisiaj powiedzieć , że ciebie kocham , ale to co zobaczyłam ... sprawiło , że zmieniłam zdanie - powiedziałam po czym wybiegłam z mieszkania . Za sobą słyszałam krzyki chłopaka , nie reagowałam na nie , biegłam przed siebie nie zważając na nic . Nagle wpadłam na kogoś . Był to Harry z przerażeniem w oczach , złapał mnie i wypytywał co się stało . Ja zaś nic nie powiedziałam tylko wyrwałam się z jego objęć , w pewnym momencie usłyszałam pisk opon , poczułam ogromny ból , a później nastała ciemność .
***Harry***
Wracałem właśnie z parku , będąc nie daleko domu usłyszałem hałas wydobywający się właśnie z niego , zaniepokojony przyśpieszyłem kroku . Będąc już nie daleko willi zauważyłem że z środka wybiegła Jess . Zaraz, zaraz ...Jess.? Co ona tu robi.? Podbiegłem do niej i złapałem za ramiona próbując dowiedzieć się co się stało , ona nic mi nie powiedziała , wyrwała się z mojego uścisku i pobiegła przed siebie , w pewnej chwili usłyszałem pisk opon i głośne uderzenie , odwróciłem się przodem do jezdni i to co tam zobaczyłem sprawiło że momentalnie łzy zaczęły płynąć po moich policzkach . Na ulicy stało auto a przed nim leżała Jessica w kałuży krwi, nie mogłem się ruszyć podbiec do niej i pomóc , nie mogłem nic zrobić nie czułem nic prócz łez na paliczkach . Nagle koło mnie pojawił się Liam , coś do mnie mówił ale nic nie dotarło do mojego mózgu . Przyjaciel widząc że ze mną nie da się kontaktować , momentalnie podbiegł do dziewczyny, sprawdził czy żyje po czym wyjął telefon i zadzwonił po karetkę . Dopiero ocknąłem się kiedy sanitariusze wkładali Jess do auta. Wytarłem policzki i podbiegłem do Liama.
- Co sie stało że wybiegła z mieszkania.? - zapytałem Payne.
- No bo ona ..widziała..jak całowałem Danielle.... - powiedział po czym spuścił wzrok.
- że co??!! - wydarłem się. On chyba nie zdawał sobie sprawy jak ona go kocha.
- no weszła do mieszkania w trakcie kiedy ja..całowałem mulatkę.- powiedział.- To moja wina.
- Nie - powiedziałem. - To jest moja wina gdybym ja mocniej trzymał nic by się nie stało.
- ale ja..
- żadne ale, jedziemy do szpitala i to natychmiast - powiedziałem. Wbiegłem do domu, wziąłem kluczyki od vana i po chwili już siedzieliśmy w aucie , odpaliłem silnik i ruszyłem do szpitala w którym jest dziewczyna .
***Liam***
Gdy Jessica zobaczyła mnie wraz z Danielle , od razu wybiegła , ja oderwałem się szybko od mulatki i pobiegłem za nią niestety potknąłem się o jej bagaże i straciłem trochę czasu . Gdy wybiegłem przed dom Jess leżała na jezdni w kałuży krwi . Zauważyłem Harrego na chodniku , który stał i przyglądał się wszystkiemu . Podszedłem do niego i zacząłem się wydzierać , ale do niego nic nie docierało . Zostawiłem go i podbiegłem do dziewczyny , widać było że nie jest w dobrym stanie , pośpiesznie wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem po karetkę . Po kilku minutach stała po domem . Sanitariusze szybko chwycili dziewczynę i pojechali do szpitala . Wsadziłem Harrego do vana i pojechaliśmy za karetką . Gdy dotarliśmy do szpitala okazało się że Jessica potrzebuje operacji . Nie była to dla mnie najlepsza wiadomość , ale mogła uratować Jess życie . Siedziałem pod salą czekając na koniec operacji , nie mogłem sobie darować pocałunku z Danielle .
Postanowiłem że zawiadomię resztę chłopaków .
- Jessica jest w szpitalu - powiedziałem bez zastanowienia
- Co ?! - Louis zaczął krzyczeć do słuchawki
- Miała wypadek ... - powiedziałem .
- Co jak to ?! - powiedzieli chórem Niall i Zayn.
- Bo ona ... - zacząłem.
- No gadaj - powiedział Zayn.
- Zobaczyła jak całuję się z Danielle - powiedziałem załamany.
- Co ?! Poje*ało cie - krzyknął mulat.
- No nie . Tak jakoś samo wyszło . Jak Jess to zobaczyła to wybiegła z płaczem, ja przestałem całować Danielle i pobiegłem za nią , no i wtedy ... Jakbym mógł cofnąć czas to już bym to zrobił - powiedziałem .
- Ty , ty skrzywdziłeś ją - powiedział Harry .
- Wiem żałuję tego - powiedziałem przybity .
- No dobra czekaj tam na nas , zaraz będziemy - powiedział Louis .
Po paru minutach siedzieli tuż obok mnie , czekając na koniec operacji .
Po godzinie lekarz wyszedł z sali i poinformował nas , że stan Jessicki jest stabilny i możemy iść do niej , ale mamy jej nie obudzić . Dziewczyna leżała w sali 258 , więc od razu ruszyłem ku schodom . Po chwili siedziałem tuż obok niej trzymając jej rękę i delikatnie muskając jej palce . Zniecierpliwieniem czekałem na jej przebudzenie , ale na próżno . Jessica nie obudziła się tego dnia . Pod wieczór moje powieki stawały się coraz cięższe i cięższe aż wreszcie opadły .
.......................................................................................................
Przepraszam że nie dodawałam ostatnio żadnych postów , ale trochę doszło mi nauki
i nie miałam po prostu wolnej chwili . Coś ten rozdział nie przemawia do mnie ale może
wam się spodoba . Kolejny post już niedługo :) .
Czytasz - komentuj .
środa, 19 września 2012
11
11
Obudziłam się koło 10:00 , wstałam z łózka , podeszłam do szafy wyjęłam dresy i bokserkę po czym skierowałam się do łazienki . Wzięłam szybki prysznic , nie lałam dużego strumienia wody więc mogłam usłyszeć każde kroki . W pewnym momencie usłyszałam odgłos zamykających się drzwi . Pośpiesznie wyszłam z kabiny prysznicowej , wytarłam się i ubrałam w naszykowane rzeczy . Po chwili stałam już w pokoju i przyglądałam się zakapturzonej postaci , która próbowała schować się pod łóżko . Było widać że był to chłopak , ale dalej nie wiedziałam kto to jest . Podeszłam do łóżka i schyliłam się , chłopaka już nie było . Tym razem stał tuż za mną , szybko się odwróciłam , zobaczyłam Mikea . Trochę się zdziwiłam że go zobaczyłam :

(Mike nie pokazałam wam go wcześniej )
Obudziłam się koło 10:00 , wstałam z łózka , podeszłam do szafy wyjęłam dresy i bokserkę po czym skierowałam się do łazienki . Wzięłam szybki prysznic , nie lałam dużego strumienia wody więc mogłam usłyszeć każde kroki . W pewnym momencie usłyszałam odgłos zamykających się drzwi . Pośpiesznie wyszłam z kabiny prysznicowej , wytarłam się i ubrałam w naszykowane rzeczy . Po chwili stałam już w pokoju i przyglądałam się zakapturzonej postaci , która próbowała schować się pod łóżko . Było widać że był to chłopak , ale dalej nie wiedziałam kto to jest . Podeszłam do łóżka i schyliłam się , chłopaka już nie było . Tym razem stał tuż za mną , szybko się odwróciłam , zobaczyłam Mikea . Trochę się zdziwiłam że go zobaczyłam :
(Mike nie pokazałam wam go wcześniej )
Stałam przez dłuższą chwile nieruchomo , ale zaraz " wróciłam do świata żywych " :
- Dowiedziałem się że mieszkasz w tym hotelu i musiałem cię zobaczyć , a pokój był otwarty - odpowiedział
- Aha to wszystko wyjaśnia , to miło z twojej strony , ale jeżeli myślisz że możemy być razem to się mylisz - kontynuowałam rozmowę
- Jak to przecież patrzyłem twój status na Facebooku i jesteś wolna - odpowiedział
- Ale to nie znaczy że serca nie mam zajętego - powiedziałam nie wiedząc czemu akurat to
- ... - Chłopak zaniemówił i po chwili wyszedł bez słowa z mojego pokoju . Zabolało mnie lekko jego odejście . Ale postanowiłam już wracam do Londynu i to jeszcze dziś do Liama . Włączyłam laptopa żeby kupić bilet . Po kilku minutach cały pokój był zawalony ubraniami . Ze spakowaną walizką zjechałam windą do recepcji aby się wymeldować . Zamówiłam taksówkę która po 5 minutach stała już pod hotelem . Zapakowałam walizkę do bagażnika po czym sama wsiadłam . Po 20 minutach taksówka stała pod lotniskiem . Wysiadłam z niej wyjęłam bagaż i udałam się do odprawy . Tuż po niej nie miałam wiele czasu bo kolejka do samolotu już się ustawiała . Odczekałam na swoją kolej
, a następnie wsiadłam do samolotu . Wyjęłam I poda , podłączyłam słuchawki oraz włączyłam swoją playlistę . Zaczęłam się wsłuchiwać w moją ulubioną piosenkę :
[x2]
Gdybym był magiem i mógł spełnić Twoje 3 życzenia
To jaka była by Twa prośba? (powiedz mi)
Prawda, że piękna ta pokusa?
Pamiętaj, że, że pokusa ta też groźna (Yaman ej)
Usłyszałbym bogactwo i długie życie
Piękną kobietę i luksusy obficie
Lub szczęście, permanentne upojenie
A to wszystko dla siebie, dla siebie spełnienie
Ja chcę, ja tego potrzebuję
3 życzenia tak mało w głowie kalkuluję
Bo ja tego chcę, bo to mi się należy
Uważaj szczęście w rozsądku leży
Chcę piękny dom z basenem, piękną limuzynę
Konto bez ograniczeń, piwnicę z winem
Wszystkie piękności tego świata wokół mnie
W mym szczęściu na pewno zatracić się chcę
Lub inaczej diamenty, perły, złoto bez ograniczeń
Piękno fizyczne bez żadnych ćwiczeń
Władza, władza, w moje ręce władza
Tak, to jest to, co ponad wszystko przekładam
[x2]
Gdybym był magiem i mógł spełnić Twoje 3 życzenia
To jaka była by Twa prośba? (powiedz mi)
Prawda, że piękna ta pokusa?
Pamiętaj, że, że pokusa ta też groźna (Yaman ej)
Wszystko to piękne, tylko powiedz mi jedno
Pomyśl o rzeczach, przy których inne bledną
Zażycz sobie pokój na świecie
Miłość, chociaż jedno szczęśliwe dziecię
Poproś o szczęście całej ludzkości
Rozszerz horyzont, nie patrz na swoje włości
Poproś o to by świat stał się rajem
Byśmy wszyscy nie zjadali się nawzajem
Poproś o globalny dostatek
Poproś o to aby każdy stał się Twym Bratem
Życz sobie koniec wszystkich chorób
Pomyśl ile zniszczysz ludzkich horrorów
Poproś o to aby cała broń stąd znikła
Poproś o to aby radość to była rzecz zwykła
[x2]
Gdybym był magiem i mógł spełnić Twoje 3 życzenia
To jaka była by Twa prośba? (powiedz mi)
Prawda, że piękna ta pokusa?
Pamiętaj, że, że pokusa ta też groźna (Yaman ej)
[x2]
Chciałbym nie wiedzieć, nie wiedzieć na pewno
Że ludzie w większości w egoizmie więdną
Chciałbym nie być, nie być przekonanym
Że winni jesteśmy sobie sami
Przesłuchałam ją dwa razy po czym zasnęłam wsłuchując się w kolejną piosenkę .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)