sobota, 17 listopada 2012

12

12


Obudziłam się kilka minut przed lądowaniem , wyjęłam z uszu słuchawki i schowałam je do torby , zapięłam pasy po czym zaczęłam oglądać widoki za oknem , które z chwili na chwilę stawały się coraz większe . Gdy w końcu poczułam to nieprzyjemne uczucie , którym jest dotknięcia podwozia samolotu z pasem , na którym ląduje . Chwyciłam się mocno fotela po czym odpięłam pas , wzięłam torbę podręczną i ruszyłam w stronę stewardes , które właśnie otworzyły drzwi samolotu . Pożegnałam się z nimi , tak jak zawsze się to robi i wyszłam na zewnątrz . Zeszłam po schodach na dół , a potem zaczęłam kierować się w stronę wyjścia lotniska . Załatwiłam wszystkie sprawy związane z paszportem i wreszcie mogłam spokojnie zamówić taksówkę i iść do Liama , wszystko mu wyjaśnić . Zrozumiałam , że to jego tak naprawdę kocham i nikogo innego . Teraz postanowiłam pójść do niego i wszystko mu wyjaśnić i powiedzieć co naprawdę czuje .
Wyszłam z zatłoczonego lotniska i skierowałam się w stronę stojącej taksówki , wsiadłam do auta , grzecznie podałam kierowcy adres domu chłopców . Już po chwili byłam na miejscu , wysiadłam z samochodu , wzięłam torbę i zapłaciłam taksówkarzowi podaną kwotę . Będąc już na ganku przed drzwiami , postanowiłam nie pukać tylko zrobić im niespodziankę , nacisnęłam klamkę i cichutko otworzyłam drzwi , weszłam do środka . To co ujrzałam spowodowało , że do oczu napłynęły mi do oczu .
Przede mną był obraz Liama , który ....... całuje się z Danielle . Gdy chłopak mnie zobaczył od razu oderwał się od mulatki i zerwał się  biegiem w moją stronę .

- O Boże ! Jess to nie tak ... ja tylko ... ja ... Kocham tylko ciebie ... zrozum to - wykrzyczał z rozpaczą w głosie .

- Wiesz co ... - wyszeptałam - Ja chciałam ci dzisiaj powiedzieć , że ciebie kocham , ale to co zobaczyłam  ... sprawiło , że zmieniłam zdanie - powiedziałam po czym wybiegłam z mieszkania . Za sobą słyszałam krzyki chłopaka , nie reagowałam na nie , biegłam przed siebie nie zważając na nic . Nagle wpadłam na kogoś . Był to Harry z przerażeniem w oczach , złapał mnie i wypytywał co się stało . Ja zaś nic nie powiedziałam tylko wyrwałam się z jego objęć , w pewnym momencie usłyszałam pisk opon , poczułam ogromny ból , a później nastała ciemność . 

                                                             ***Harry***


Wracałem właśnie z parku , będąc nie daleko domu usłyszałem hałas wydobywający się właśnie z niego , zaniepokojony przyśpieszyłem kroku . Będąc już nie daleko willi zauważyłem że z środka wybiegła Jess . Zaraz, zaraz ...Jess.? Co ona tu robi.? Podbiegłem do niej i złapałem za ramiona próbując dowiedzieć się co się stało , ona nic mi nie powiedziała , wyrwała się z mojego uścisku i pobiegła przed siebie , w pewnej chwili usłyszałem pisk opon i głośne uderzenie , odwróciłem się przodem do jezdni i to co tam zobaczyłem sprawiło że momentalnie łzy zaczęły płynąć po moich policzkach . Na ulicy stało auto a przed nim leżała Jessica w kałuży krwi, nie mogłem się ruszyć  podbiec do niej i pomóc , nie mogłem nic zrobić nie czułem nic prócz łez na paliczkach . Nagle koło mnie pojawił się Liam , coś do mnie mówił ale nic nie dotarło do mojego mózgu . Przyjaciel widząc że ze mną nie da się kontaktować , momentalnie podbiegł do dziewczyny, sprawdził czy żyje po czym wyjął telefon i zadzwonił po karetkę . Dopiero ocknąłem się kiedy sanitariusze wkładali Jess do auta. Wytarłem policzki i podbiegłem do Liama.
- Co sie stało że wybiegła z mieszkania.? - zapytałem Payne.
- No bo ona ..widziała..jak całowałem Danielle.... - powiedział po czym spuścił wzrok.
- że co??!! - wydarłem się. On chyba nie zdawał sobie sprawy jak ona go kocha.
- no weszła do mieszkania w trakcie kiedy ja..całowałem mulatkę.- powiedział.- To moja wina.
- Nie - powiedziałem. - To jest moja wina gdybym ja mocniej trzymał nic by się nie stało.
- ale ja..
- żadne ale, jedziemy do szpitala i to natychmiast - powiedziałem. Wbiegłem do domu, wziąłem kluczyki od vana i po chwili już siedzieliśmy w aucie , odpaliłem silnik i ruszyłem do szpitala w którym jest dziewczyna .

                                                                ***Liam***

Gdy Jessica zobaczyła mnie wraz z Danielle , od razu wybiegła , ja oderwałem się szybko od mulatki i pobiegłem za nią niestety potknąłem się o jej bagaże i straciłem trochę czasu . Gdy wybiegłem przed dom Jess leżała na jezdni w kałuży krwi . Zauważyłem Harrego na chodniku , który stał i przyglądał się wszystkiemu . Podszedłem do niego i zacząłem się wydzierać , ale do niego nic nie docierało . Zostawiłem go i podbiegłem do dziewczyny , widać było że nie jest w dobrym stanie , pośpiesznie wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem po karetkę . Po kilku minutach stała po domem . Sanitariusze szybko chwycili dziewczynę i pojechali do szpitala . Wsadziłem Harrego do vana i pojechaliśmy za karetką . Gdy dotarliśmy do szpitala okazało się że Jessica potrzebuje operacji . Nie była to dla mnie najlepsza wiadomość , ale mogła uratować Jess życie . Siedziałem pod salą czekając na koniec operacji , nie mogłem sobie darować pocałunku z Danielle .
Postanowiłem że zawiadomię resztę chłopaków .
- Jessica jest w szpitalu - powiedziałem bez zastanowienia
- Co ?! - Louis zaczął krzyczeć do słuchawki
- Miała wypadek ... - powiedziałem .
- Co jak to ?! - powiedzieli chórem Niall i Zayn.
- Bo ona ... - zacząłem.
- No gadaj - powiedział Zayn.
- Zobaczyła jak całuję się z Danielle - powiedziałem załamany.
- Co ?! Poje*ało cie - krzyknął mulat.
- No nie . Tak jakoś samo wyszło . Jak Jess to zobaczyła to wybiegła z płaczem, ja przestałem całować Danielle i pobiegłem za nią , no i wtedy ... Jakbym mógł cofnąć czas to już bym to zrobił - powiedziałem .
- Ty , ty skrzywdziłeś ją - powiedział Harry .
- Wiem żałuję tego - powiedziałem przybity .
- No dobra czekaj tam na nas , zaraz będziemy - powiedział Louis .
Po paru minutach siedzieli tuż obok mnie , czekając na koniec operacji .
Po godzinie lekarz wyszedł z sali i poinformował nas , że stan Jessicki jest stabilny i możemy iść do niej , ale mamy jej nie obudzić . Dziewczyna leżała w sali 258 , więc od razu ruszyłem ku schodom . Po chwili siedziałem tuż obok niej trzymając jej rękę i delikatnie muskając jej palce . Zniecierpliwieniem czekałem na jej przebudzenie , ale na próżno . Jessica nie obudziła się tego dnia . Pod wieczór moje powieki stawały się coraz cięższe i cięższe aż wreszcie opadły .


.......................................................................................................

Przepraszam że nie dodawałam ostatnio żadnych postów , ale trochę doszło mi nauki
i nie miałam po prostu  wolnej chwili . Coś ten rozdział nie przemawia do mnie ale może
wam się spodoba . Kolejny post już niedługo :) .
Czytasz - komentuj .