sobota, 8 grudnia 2012

14

14


Cały czas tkwiłam w koszmarze , a postać nieustannie naśmiewała się ze mnie i powtarzała te same słowa . Lecz po chwili zniknęła a ja wreszcie obudziłam się . Gdy otworzyłam oczy , Liam mnie przytulał a reszta chłopaków stała wokół mojego łóżka .
- Jess powiedz mi co ci się śniło - powiedział szatyn .
- Wiem kto mnie okaleczył , przyśnił mi się - odpowiedziałam - to...to...Cody - wybuchnęłam płaczem .
- ci...ci, spokojnie - uspokajał Liam .
- Co ku*wa ! Zabije go ! - zaczął krzyczeć Harry .
- Ale jesteś pewna Jess ? - spytał Lou .
- Tak , powiedział " zginiesz za to że mnie zostawiłaś " - odpowiedziałam i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem .
- Zabije go ! Zabije ! - krzyczał Harry .
- Nie zabijesz , bo trafisz do pierdla , Jessica cię potrzebuje - powiedział Liam
- Jadę do Codyego - powiedział Niall z pełną gębą porzeczkowych żelek .
- Nigdzie nie jedziesz , dopóki wszystko się nie wyjaśni - powiedział Zayn .
Ja w tym czasie cały czas patrzyłam na blondyna błagalnym wzrokiem , ale tez chyba nic nie zrozumiał . Mulat podszedł do niego wyrwał mu paczkę słodyczy i podał mi ją . Obrażony Horan wyszedł z sali , prawdopodobnie po nową paczkę żelek .
Zajadałam się słodyczami i z nikim nie dzieliłam . Po zjedzeniu całej zawartości paczki , wtuliłam się bardziej do Liama i szepnęłam mu do ucha " dziękuje , że byłeś przy mnie cały  czas " po czym ziewnęłam . Chłopak tylko się uśmiechnął .
Byłam śpiąca , ale bałam się że jak zasnę to wrócę do tego koszmarnego snu . Powtarzałam sobie ni zasnę , nie zasnę , nie zasnę . Próbowałam walczyć ze zmęczeniem i na razie udawało mi się . Chłopcy wiedzieli jak jestem zmęczona i co chwilę powtarzali , żebym się położyła , ale ja jak już mówiłam nie chciałam wracać do koszmaru . Po chwili postanowiłam jednak ustąpić . Moje powieki opadły , a w głowie była tylko jedna myśl , trafić do krainy jednorożców .
Obudziłam się jak gdyby nigdy nic , zadowolona z normalnego snu . Jednak  po chwili spostrzegłam że nie jestem w szpitalnej sali tylko w pokoju Liama . Rozejrzałam się po pokoju , nikogo nie było . Coś mi mignęło więc rozejrzałam się ponownie . Tym razem przed łóżkiem stał Payn . Na początku bardzo się ucieszyłam , że go zobaczyłam , ale po chwili moja radość zniknęła , Gdy ujrzałam Codyego . Liam zdążył powiedzieć "kocham cię " i jego głowa upadła na ziemię . Zaczęłam krzyczeć i płakać , a Cody wypowiedział kolejne słowa " Nie jesteś ze mną , to nie będziesz z nikim " . Po tych słowach wybuchnęłam jeszcze większym płaczem . Wtedy też chłopak podszedł do mnie i wyciągnął nóż .
- Zostaw mnie ! Ty w ogóle normalny jesteś - zaczęłam się wydzierać dławiąc szloch .
- Kim jest Cody ? Kolejny z twoich kochanków ? - spytał 
- Jak to , ty nie jesteś Cody ? - zapytałam zdziwiona . 
- No nie , nie poznajesz ? - spytał po raz kolejny .
- Chyba że... Mike ? - odpowiedziałam pytaniem .
- Noooooo, teraz nie ma tego debile więc możesz być ze mną - powiedział
- Nigdy nie będę z tobą ! - krzyknęłam .
- Ależ oczywiście , że będzie - odpowiedziała postać i rzuciła się na mnie .
Zaczęłam się wydzierać . Jednak mój krzyk nie trwał długo , ponieważ naprawdę się obudziłam .
- Wszystko dobrze ? - spytał Liam .
- To jednak nie Cody... - wydusiłam z siebie .
- A kto ? - zapytał Harry .
- To...to...chyba Mike - powiedziałam.
- Kim jest Mike ? - spytali wszyscy chórem .
- Poznałam go w samolocie , kiedy leciałam do New Yorku... on chciał być ze mną , ale ja nie chciałam być z nim ...- tłumaczyłam po czym przytuliłam się do Liama - To chyba on...
- Gdzie on teraz jest ?- spytał loczek .
- Nie wiem... najprawdopodobniej w New Yorku - odpowiedziałam .
- Ku*wa - powiedział Harry i wyszedł z pokoju .
- Dobra ... to może mu już pójdziemy - powiedział Niall i razem z resztą chłopków opuścił pokój .
- A jak ja w ogóle się znalazłam w twoim pokoju ? - spytałam po chwili zastanowienia
- Przywieźliśmy cię jak spałaś - odpowiedział chłopak - Może pójdziemy na spacer ?
- Ok , ale najpierw muszę iść się ogarnąć - odpowiedziałam .
Wstałam z łóżka , wyciągnęłam z szafy błękitną sukienkę i poszłam do łazienki . Wzięłam prysznic , ubrałam się i uczesałam . Zrobiłam letki i wyszłam . Zeszliśmy na dół ,założyliśmy buty i wyszliśmy z domu .
- Ym...opowiesz mi coś o Miku ? - spytał .
- Nie ma co opowiadać  - odpowiedziałam .
- A jak się poznaliście ? - wypytywał .
- W samolocie , kiedy leciałam do New Yorku . Siedział koło mnie , a kiedy lądowaliśmy obudził mnie . Potem kiedy byłam już w hotelu , przyszedł do mnie i spytał czy będę jego dziewczyną , ale odmówiłam . - mówiłam .
- Mhm... - mruknął szatyn .
- Co masz taką minę ? - spytałam .
- Po prostu myślę skąd on wiedział , że jesteś w szpitalu i w którym . - powiedział Payn .
- Tego nie wiem ... ale nawet nie jestem pewna czy to on ... po prostu mi się śnił ... - powiedziałam przybita .
- Masz rację nie ma 100% pewności kto ci to zrobił , ale i tak dorwę tego gnoja - chłopak zaczął się unosić . Odwróciłam się w stronę Liama , rzuciłam się na niego i pocałowałam go .
- A za co to ? - spytał z bananem na ryju .
- Za to , że cały czas przy mnie jesteś - odpowiedziałam i znów go pocałowałam .
- I zawsze będę - powiedział .
- Ale , co masz na myśli ? - spytałam
- Jessico , będziesz moją dziewczyną ? - zapytał . Nagle czas się zatrzymał , wszystko przestało istnieć prócz nas . Byłam taka szczęśliwa , no ale cóż , trzeba było wrócić do " świata żywych " .
- Tak , oczywiście że tak . tak długo na to czekałam - powiedziałam . Podekscytowana znów rzuciłam na chłopaka , a on delikatnie , ale czule musnął moje usta .
- Czekałem na odpowiedni moment - dodał . Liam znowu mnie pocałował . Gdy tak trwaliśmy w pocałunku zadzwoniła telefon szatyna .
- Halo ? - spytał
- Liam ! Wracajcie szybko ! Ktoś podpalił nasz dom ! - usłyszałam z słuchawki , ponieważ Payn ustawił na głośno mówiący
- Co ?! Jak to ?!Już wracamy !- krzyknęłam i razem z moim chłopakiem pobiegłam w stronę domu . Faktycznie jak wróciliśmy  , ujrzeliśmy pod naszym domem kilka wozów strażackich , kończących gasić pożar . krzykiem zaczęłam wypytywać chłopaków co się stało ? Ale oni nic nie wiedzieli . Gdy tak staliśmy podszedł do nas jeden ze strażaków .
- Na szczęście dom nie jest tak mocno spalony , kilka puszek farby i powinno pomóc - uspokoił nas strażak .
- Jak dobrze ! - odetchnęłam z ulgą
- Czy wiecie może kto to mógł zrobić ? - spytał starszy pan
- Niee .. ale podejrzewam , że mógł to być mój znajomy - odpowiedziałam
- Mhm .. musicie bardziej uważać , mogło by się wam coś stać chłopaki ! - powiedział strażak
- Wiemy , wiemy .. - powiedział Harry
- Dobrze , to my już się zwijamy - powiedział strażak i odszedł
Po kilku minutach przed naszym domem zrobiło się pusto
- I co teraz ? - spytałam
- Nie wiem .. ale musimy jechać do sklepu po kilka puszek farby , aby odmalować dom - powiedział Zayn
- To jedźmy teraz , a jutro wszyscy zabierzemy się za malowanie - powiedział Louis i skierował się w stronę auta .Szybko wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy po farbę . Kupiliśmy parę puszek i wróciliśmy do domu . Weszliśmy do środka i odstawiliśmy farbę . Poszłam do kuchni aby zrobić kolację . Uwinęłam się z nią szybko . Zawołałam chłopaków i zaczęliśmy jeść . Kiedy skończyłam , poszłam do siebie . Powędrowałam do łazienki wzięłam prysznic i wyszłam . Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam . Rano obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu . Zaniepokojona zeszłam na dół i weszłam do kuchni , bo stamtąd dobiegały odgłosy .Kiedy weszłam do środka ujrzałam chłopaków bijących się , a dookoła rozsypana była mąka .
- Co tu się dzieje ? - spytałam
- Eee .. robimy śniadanie - odpowiedział mi Louis
- I jakoś wam to nie wychodzi - powiedziałam i zaczęłam się śmiać - Dlaczego mnie nie obudziliście ? Pomogła bym wam !
- Nie chcieliśmy cię budzić ! - powiedział Niall zajadając się żelkami
- Dobra , spokój ! - zaczęłam uspokajać rzucających się mąką chłopaków - Teraz wszyscy pójdziecie się umyć i przebrać , a ja posprzątam i usmażę wam naleśniki . Co wy na to ? - spytałam
- Okej .. - odpowiedzieli chłopaki wyszli z kuchni
Raz dwa uwinęłam się ze sprzątaniem . Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki i zrobiłam ciasto . Po kilku minutach miałam już całą górę naleśników . Gdy skończyłam do kuchni weszli chłopaki
- Jak tu pachnie ! - powiedział Niall i podbiegł do talerza z naleśnikami
- Ejj , ale nie zjedz wszystkiego ! - powiedziałam i odsunęłam talerz . - I co ? Po śniadaniu malujemy dom ?
- Ymm .. wiesz co , bo przed paroma minutami dzwonili do nas i musimy jechać do studia w sprawie nowego albumu .. - powiedział smutny Liam
- Aha .. - odpowiedziałam - Trudno , zacznę malować sama .
- Ok ! A jak wrócimy to zaraz ci pomożemy ! - powiedział Harry .
Po zjedzeniu śniadania , chłopaki pojechali do studia , a ja poszłam się przebrać w jakieś gorsze rzeczy . Wzięłam puszkę farby , wałek i drabinę , a następnie poszłam za dom . Drabinę rozstawiłam przy ścianie , otworzyłam puszkę i weszłam na drabinę . Umoczyłam wałek i zaczęłam malować . Po chwili poczułam jakby ktoś próbował przestawić drabinę . Niestety nie zdołam utrzymać równowagi i spadłam na ziemię . Poczułam przeszywający ból w kręgosłupie , a po chwili nastała ciemność .



....................................................................
Dość długi moim zdaniem , ale dla was to chyba lepiej .
Następny jak znajdę czas .
Myślę że się podoba .
Zapraszam na mój drugi blog , bez One Direction  http://julita1506.blogspot.com/ .
Czytasz - komentuj :) .

wtorek, 4 grudnia 2012

13

13


Kiedy rano się obudziłem dziewczyna była jeszcze nie przytomna . Byłem trochę załamany . Rozejrzałem się po sali . Chłopaków nie było . Gdy tak siedziałem zadzwonił mój.

- Halo ? - zapytałem
- Siema Liam , jak tam ? Jessica się obudziła  ? - spytał .
- Nie ... jeszcze nie ... - odpowiedziałem zrezygnowany .
- A ty jak się trzymasz ? - zapytał .
- A jakoś ... - powiedziałem .
- Jak Jess się obudziła to daj znać ! - powiedział po chwili mulat.
- Ok , cześć - odpowiedziałem i się rozłączyłem .
Minęło pół godziny  . Dziewczyna nadal był nieprzytomna . Cały czas mówiłem do niej , ale bez skutku . Zrobiłem się głodny . Postanowiłem zejść do bufetu i kupić kanapki . Wziąłem jedzenie i wróciłem do pokoju dziewczyny . jak wszedłem do pokoju , zobaczyłem puste łóżko . Spanikowany zacząłem się rozglądać , aż w końcu ujrzałem Jess , leżącą na podłodze . Miała całe nogi we krwi , pocięte nożem . Podbiegłem do niej , sprawdziłem puls . Na szczęście żyła , zacząłem wołać lekarza . Do sali wbiegło ich kilku , odsunęli mnie od dziewczyny i zabrali ją na sale operacyjną . Natychmiast zadzwoniłem do chłopaków . Spanikowanym głosem powiedziałem im tylko że Jessica może umrzeć .Patrzyłem jak zabierają ją na sale . Jess przez rany cięte straciła bardzo dużo krwi . Lekarz powiedział , że potrzebuje krew RH-  i że akurat jej nie mają . Wpadłem w szał , zacząłem szarpać tego człowieka , ale po szybkiej interwencji chłopaków opanowałem się . Pracownik szpitala wrócił na sale operacyjną , a chłopcy zaczęli mnie wypytywać .

- Czemu szarpałeś lekarza ? - zapytał Louis .
- Nie ma krwi dla Jess , a bez niej ona umrze - powiedziałem załamany .
- Co ?! - krzyknął Harry .
- Musimy jak najszybciej zrobić badania - oznajmiłem .
- No to na co my czekamy - powiedział Zayn .
Od razu poszliśmy zrobić badania . Ja wszedłem pierwszy . Niestety moja krew była inna . Potem wszedł Lou , Zayn , Niall i ich krew też się nie zgadzała . Zrezygnowany osunąłem się na krzesło i zacząłem rozmyślać . Jak by to było jakby Jessica umarła ? Po nas wszystkich wszedł Harry . Siedział tam najdłużej z nas . gdy wyszedł z uśmiechniętą  miną wiedziałem , że Jess przeżyje . Pielęgniarka zaraz po wyjściu chłopaka , wybiegła z gabinetu i pobiegła z paczuszką krwi na salę . Po 2 godzinach mogliśmy zobaczyć Jessicke w pokoju 258 . Weszliśmy do pomieszczenia , dziewczyna jeszcze spała , usiedliśmy na kanapie . Cały czas chodziło mi po głowie jedno pytanie Kto  mógł zrobić Jess coś takiego ?
Minął cały dzień , a dziewczyna nadal była nieprzytomna . Nastał wieczór . Wszyscy byliśmy zmęczeni . Chłopaki postanowili , że pojadą już do domu i i przyjadą do nas jutro rano , Zgodziłem się i po kilku minutach zostałem w sali tylko z Jessicą . Nie mogłem już wysiedzieć , więc postanowiłem się położyć . Wstałem z krzesełka i podszedłem do kanapy . Gdy miałem się już położyć usłyszałem szelest . Odwróciłem się i zobaczyłem zaspaną Jess . Podbiegłem do niej i złapałem ją za rękę , ale dziewczyna bez zastanowienia odsunęła ją .
- Przepraszam , tak bardzo cię przepraszam . Nie wiem dlaczego pocałowałem Danielle . Przepraszam za ten wypadek - powiedziałem wypuszczając powietrze .
- ... - nic nie odpowiedziała , musiała być dalej na mnie obrażona . Wyszedłem na zewnątrz , żeby zawiadomić chłopaków o jej przebudzeniu . Czekając na Louisa i resztę , siedziałem na korytarzu pogrążony w smutku . Po kilku minutach już byli w szpitalu . Dochodząc do mnie Harry dostał smsa . Poprosił nas , żebyśmy nie wchodzili teraz i sam poszedł do sali . 


                                                                      ***Harry***


Gdy dowiedzieliśmy się , że Jess się obudziła , szybko wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do szpitala . Już w budynku dostałem smsa od Jessici , szybko poszedłem do jej sali . Gdy wszedłem do pomieszczenia dziewczyna siedziała zapłakana na łóżku . Podbiegłem do niej , mocno ją przytuliłem i zapytałem .

- Co się stało ? - spytałem
- Ba...ba...bardzo bolą mnie nogi i nie wiem dlaczego - dziewczyna powiedziała szlochając i odkrywając kołdrę .
- Wytrzymaj Jess , niedługo nic cię nie będzie bolało - powiedziałem i do sali wszedł lekarz przerywając nam rozmowę .


                                                            *** Jessica ***


Zobaczyłam swoje nogi po czym zaczęłam ryczeć . Harry wszedł do sali , podbiegł do mnie i mnie przytulił , wypytywać o wszystko . podczas naszej rozmowy do sali wszedł lekarz .
- Dzień dobry Jessico - powiedział mężczyzna w białym fartuchu .
- Dzień dobry - odpowiedziałam.
- O dobrze , że jesteś Harry - powiedział zadowolony lekarz .
- Coś się stało ? - spytałam .
- Wczoraj Liam znalazł cię w kałuży krwi z ranami ciętymi na nogach . Straciłaś bardzo dużo krwi i mogłaś nie przeżyć . Harry był dawcą krwi . Pobraliśmy trochę jej trochę więcej bo była bez porównania taka sama jak twoja . Są wyniki badań , chcecie się z nimi zapoznać  ? - lekarz odpowiedział .
- Tak - powiedzieliśmy chórem .
- Jesteście rodzeństwem - oznajmił .
- Co ?! Jak to możliwe ?! - wybuchnął Harry
- Wasi rodzice zginęli w wypadku , trafiliście do domu dziecka , a potem do rodzin zastępczych - mówił lekarz .
- Aha - odpowiedziałam .
Lekarz wyszedł , a wraz z nim loczek . Po chwili weszli do sali chłopcy , a z nimi załamany Liam . Wszyscy podeszli do mnie , oprócz Payna , który usiadł na kanapie . Harry powiedział chłopakom , że jesteśmy rodzeństwem . Byli zaskoczeni ale i zadowoleni . Przytulili się do mnie , po czym zaczęli opuszczać pokój , żebym mogła się przespać . Już Liam miał opuścić salę , ale zatrzymałam go .

- Czekaj ! - krzyknęłam
- Co się stało ? - zapytał chłopak
- Przytul mnie - powiedziałam z nadzieją że to zrobi .
- Jak mi wybaczysz - powiedział
- No dobra , choć już bo mi zimno
Chłopak podszedł do mnie i mnie mocno przytulił  . Siedzieliśmy chyba z 30 minut cały czas w uścisku aż , w końcu zasnęłam na jego ramieniu . Chłopak prawdopodobnie się poruszył i mnie obudził .
- Przepraszam , nie chciałem cię obudzić - powiedział szatyn .
- Nic się nie ... stało- powiedziałam ziewając .
- To może ja pójdę do chłopaków a ty się spokojnie wyśpisz - powiedział
- Nie , nie odchodź proszę - poprosiłam
- Posiedzę z tobą , ale najpierw muszę iść coś zjeść , a do ciebie wejdzie Harry albo Zayn- powiedział  Liam , po czym opuścił pomieszczanie . Po chwili weszła czwórka chłopaków . Trzech z nich usiadło na kanapie ,a jeden usiadł na krzesełku przy moim łóżku , a następnie złapał mnie za rękę . Ja już nie mogłam dużej wytrzymać i pozwoliłam swoim ciężkim powiekom opaść , a ja trafiłam do krainy jednorożców . jednak po chwili zniknęły zwierzęta i wszystko wokół nich . Zapadła ciemność , a po chwili znalazłam się w ciemnej uliczce . Rozejrzałam się i zobaczyłam jakąś postać . Stała kilka metrów za mną . Zaczęła się zbliżać , więc i ja ruszyłam na przód . Szła coraz szybciej i coraz bliżej była mnie . Moje kroki zamieniły się w bieg , skręciłam w jakąś uliczkę , która okazała się ślepą . Postać była coraz bliżej ,a ja nie miałam gdzie uciec   . Stała na przeciwko mnie , nie wiedziałam co robić , więc stałam nieruchomo . Po chwili postać popchnęła mnie tak mocno , że z całej siły zaryłam o ziemię . Myślałam , że to koniec  sobie pójdzie , ale myliłam się . Postać wyjęła nóż i zaczęła robić cięcia na moich nogach . Krzyczałam i próbowałam odepchnąć ją , ale była silniejsza . Potem wstała i zaczęła się śmiać szyderczo , powiedziała " zginiesz za to że mnie zostawiłaś " . Łzy momentalnie napłynęły mi do oczu rozlewając się po policzkach . Moje nogi strasznie bolały , a ja nie mogłam się obudzić .

..............................................................................

Nie miałam ostatnio czasu , wiecie sprawdziany , kartkówki i.td.
Ale zawzięłam się i dzisiaj dodam 13 rozdział a jutro 14 .
Mam nadzieje że podoba wam się . Szczerze mówiąc mi nie ale to od was zależy :*