4
Obudziłam się o 6:00 rano , wstałam z łóżka i skierowałam się na dół do kuchni . Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej sok o smaku multiwitaminy . Nalałam go do szklanki po czym wraz ze szklanym naczyniem poszłam do salonu . Włączyłam telewizor , akurat leciały wiadomości . Oglądałam i wsłuchiwałam się w ich treść gdy nagle pokazali Liama . Na początku bardzo się ucieszyłam ale po chwili mój uśmiech znikł z twarzy . Zobaczyłam piękną dziewczynę ku jego boku . Okazało się że to jego dziewczyna . Szybko pobiegłam na górę , nie zważając na śpiących domowników wbiegłam do swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami . Usiadłam na łóżku i pozwoliłam łzą spływać po moich policzkach .
Byłam załamana , siedziałam na łóżku i rozpaczałam . Nagle do mojego pokoju wszedł Cody ,
jak zobaczył w jakim stanie jestem podszedł do mnie i mocno przytulił . Ja odwzajemniłam uścisk bo potrzebowałam tego . Ale po chwili puściliśmy się .
- Co się stało ? - zapytał chłopak
- Liam ma dziewczynę - odpowiedziałam szlochając
- A co podoba ci się ? - zapytał chłopak smutnym głosem
- Już nie - odpowiedziałam na pytanie i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem . Cody przytulił mnie jeszcze raz . Siedzieliśmy tak kilka naście minut . Po chwili usnęłam na jego ramieniu .
*** Cody ***
Spałem sobie smacznie gdy nagle usłyszałem trzaśnięcie drzwiami . Podniosłem się z łóżka poszedłem do pokoju siostry , wszystko było ok więc szybko poszedłem do pokoju Jess . Gdy wszedłem do pomieszczenia zobaczyłem zapłakaną dziewczynę na łóżku . Podszedłem do niej i ją mocno przytuliłem . Bardzo się ucieszyłem gdy ona odwzajemniła uścisk . Później zapytałem ją co się stało , ona odpowiedziała że Liam ma dziewczynę . Wtedy zrozumiałem że nie mam u niej szans , ale zadałem kolejne pytanie po którym bardzo się ucieszyłem . Jess jak mi odpowiedziała wybuchnęła jeszcze większym płaczem . Przytuliłem ją po raz kolejny . Kilka naście minut później dziewczyna zasnęła na moim ramieniu . Wstałem powoli żeby jej nie obudzić , wziąłem ją na ręce po czym odkryłem kołdrę i położyłem Jess na łóżku . Przykryłem delikatnie dziewczynę i skierowałem się do drzwi gdy nagle usłyszałem jej głos .
- Nie odchodź - powiedziała dziewczyna
- Jeżeli chcesz zostanę - odpowiedziałem
Położyłem się koło Jess , lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy . Po chwili poczułem jak dziewczyna mnie obejmuje . Ja również się ucieszyłam . Po kilku minutach Jessica usnęła , ja jeszcze nie ale nie wiele brakowało . Moje powieki były ciężkie , nie stawiałem im oporu i również zasnąłem .
*** Jess ***
Gdy się obudziłam Codyego już nie było . Wstałam z łóżka i zeszłam na dól , nigdzie nie było ani chłopaka ani Carly , kartki też nie było . Ale nie martwiłam się , podeszłam do lodówki i wyjęłam potrzebne składniki do zrobienia sałatki . Pokroiłam wszystkie naszykowane warzywa
( oprócz rukoli ) , włożyłam do miski , polałam specjalnym sosem po czym wymieszałam wszystko . Nałożyłam sobie trochę , a resztę i schowałam do lodówki . Wzięłam talerz i skierowałam się w stronę salonu . Włączyłam telewizor i zaczęłam spożywać posiłek . Oglądałam telewizję czekając na resztę domowników . Czekałam , czekałam aż w końcu wstałam z kanapy ubrałam się , wzięłam aparat , zamknęłam dom i wyszłam do parku . Zrobiłam chyba milion zdjęć . Straciłam poczucie czasu i okazało się że jest już 21 :30 , ale nie zamierzałam iść do domu , usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać . Po kilku nastu minutach jakiś chłopak z kapturem na głowie usiadł tuż obok mnie . Siedzieliśmy i nie odzywaliśmy się aż w końcu :
- Hej co tam ? - zapytał chłopak
- Hej nic , a u cb ? - odpowiedziałam i zapytałam go
- Też nic , jak ci się podobała randka ? - zapytał znowu
Ja nie odpowiedziałam bo wiedziałam że to Liam . Wstałam z ławki i szybko pobiegłam do domu .
Nikogo jeszcze nie było . Poszłam do swojego pokoju i bez wahania wzięłam kilka tabletek amfetaminy , po czym odłożyłam pojemnik i wzięłam żyletkę . Robiłam lekkie nacięcia , ale w jednym miejscu żyletka zaczepiła się o skórę ja pociągnęłam i prysnęła krew . Po chwili upadłam na ziemię i zapadła ciemność .
*** Cody ***
Wróciłem do domu , pierwsze co zrobiłem to poszedłem do pokoju Jess . Zapukałem ale nikt nie odpowiedział . Wszedłem do pokoju i zobaczyłem dziewczynę leżącą na ziemi a wokół niej wielką kałużę krwi . Podbiegłem szybko do niej , wziąłem ją na ręce i poszedłem do auta . Wsadziłem Jess na tylne siedzenie po czym sam wsiadłem do auta i ruszyłem do szpitala .
Gdy już byłem pod budynkiem pospiesznie wyjąłem dziewczynę z auta , i wniosłem ją do szpitala . Od razu podbiegli do mnie lekarze i zabrali Jessice , żeby opatrzyć jej rękę , potem na badania . Po dwóch godzinach Jess leżała na sali . Wszedłem do niej , wziąłem krzesło i usiadłem tuż obok łózka . Złapałem dziewczynę za rękę i położyłem się na jej brzuchu . Zaraz wszedł lekarz , miał wyniki jednych z badań :
- I co z nią - zapytałem
- Wykryliśmy trującą substancję - odpowiedział lekarz
- Czyli podejrzewa pan że chciała popełnić samobójstwo - zapytałem znowu
- Tego nie mówię ale wszystko na to wskazuje - odpowiedział
- A wiecie co to za substancja - zapytałem jeszcze raz
- Wyniki będą za dwie godziny - odpowiedział lekarza
Lekarz wyszedł a ja podszedłem do Jess i ją przytuliłem . Zobaczyłem że otwiera oczy i jeszcze mocniej ją przytuliłem :
- Ała dusisz - krzyknęła
- Przepraszam nie chciaiłem - odpowiedziałem
- Nic się nie stało - odpowiedziała
- Cieszę się że żyjesz - powiedziałem po chwili
- Ja też , a gdzie Carly ? - zapytała
- Nie wiem pewnie w domu - odpowiedziałem
- Zadzwonisz po nią ? - zapytała po raz drugi
- Jest 03:00 w nocy wątpię żeby odebrała o tej porze - odpowiedziałem na kolejne pytanie dziewczyny
- Aha - odpowiedziała zesmucona
- Czemu pocięłaś się żyletką ? - zapytałem
- To przez ... - odpowiedziała
- Przez Liama - dokończyłem
- Tak - przytaknęła i wybuchnęła płaczem
Przytuliłem ją i zacząłem pocieszać . Była bardzo przybita nie mogłem jej zostawić samej
w szpitalu . Siedzieliśmy przyklejeni do siebie z dwie godziny aż w końcu przyszedł lekarz z wynikami badań . Podszedłem do niego żeby zobaczyć co to za substancja . Gdy tylko zobaczyłem twarz mi zbladła .
*** Jess ***
Gdy się obudziłam zobaczyłam Codyego który mnie przytulał ale nigdzie nie było Carly . Zapytałam chłopaka gdzie ona jest ale on nie wiedział . Po krótkiej rozmowie wybuchnęłam płaczem . Cody znowu mnie przytulił i zaczął mnie pocieszać . Po dwóch godz. przyszedł lekarz z wynikami badań , gdy Cody spojrzał na papier i zrobił się blady :
- Złamane serce to nie powód do samobójstwa - zaczął się wydzierać
- Wynoś się , wynoś myślałam że rozumiesz mój problem ale jesteś taki jak każdy facet - płacząc i krzycząc odpowiedziałam chłopakowi
Chłopak bez zastanowienia wyszedł z sali , a mnie zalał potok łez . Płakałam całą noc w samotności aż do rana . Nie mogłam powstrzymać łez i coraz bardziej brakowało mi Codyego . W pewnej chwili do sali wszedł lekarz , przyniósł bukiet kwiatów . Powiedział ze ktoś zostawił je dla mnie
na recepcji . W kwiatach był liścik :
" Przepraszam za swoje zachowanie , poniosło mnie , proszę wybacz mi . Od pewnego czasu czuję coś do ciebie , nie mogę przestać o tobie myśleć . Jeżeli czytasz ten liścik to znaczy że stoję za drzwiami do twojej sali . "
Po chwili do sali wszedł Cody . Bardzo się ucieszyłam i znowu rozpłakałam tym razem ze szczęścia . Chłopak podszedł do mnie , przytulił mnie i przeprosił . Ja siedziałam bez słowa , a chłopak cały czas mnie przytulał.
Przepraszam za błędy jak są .
OdpowiedzUsuńMyślę że się podoba .
Kolejny dodam dzisiaj albo jutro , jak znajdę czas .
AAAA..... ja chcę zeby było z Codym!
OdpowiedzUsuńRozdział bomba!
czekam na kolejny