środa, 11 lipca 2012

8

8


Szłam poddenerwowana w stronę mojego domu , kiedy znalazłam na dobrze znanej mi ulicy pod dobrze znanym mi mieszkaniem , podeszłam do drzwi , wyjęłam klucze po czym włożyłam je do zamka , przekręciłam i weszłam do środka . Weszłam szybko po schodach , potem korytarzem prosto do moje go pokoju , weszłam do pomieszczenia , wyjęłam moją walizkę z pod łózka spakowałam do niej wszystkie moje rzeczy . Wzięłam już całkowicie spakowaną walizkę i zeszłam z nią na dół , postawiłam ją przy drzwiach wejściowych po czy skierowałam się w stronę kuchni , weszłam do niej i ze zdziwieniem stwierdzam że nikogo w niej nie ma . Obeszłam cały dom , pusty , nikogo nie ma , ani Carly ani Codyego . Wyciągnęłam dwie kartki i długopis , na jednej kartce napisałam imię dziewczyny a na drugiej chłopaka.

No tej pierwszej napisałam:

* Carly, ja wiem że ja cie ranie tym że wyjechałam , ale pozwól mi na to , nie dzwoń, nie pisz a najważniejsze nie szukaj mnie . Byłam , jestem i pewnie będę najgorszą przyjaciółką , ale ja nie mogę nic na to poradzić . Proszę cie tylko o jedno, zaopiekuj się Codym i Liamem jak mnie nie będzie , z góry ci dziękuję.
Przepraszam jeszcze raz za to że cie zostawiam , ale ja nie mogę krzywdzić ludzi których kocham , nie mogę patrzyć na ich ból który Ja spowodowałam . Może wrócę może nie , ale gdyby tak to na pewno cie poinformuje .

Twoja na zawsze kochająca Jessica :*


A na drugiej napisałam :

Cody wiem jaki ból sprawiam tym że wyjeżdżam , ale ja nie mogę skrzywdzić nikogo, ani Ciebie, ani Liama , nie wiem którego z was kocham więc postanowiłam wyjechać , proszę nie szukaj mnie i nie zadręczaj telefonami . Nie wiem kiedy wrócę ale jak postanowię że tak , to was poinformuje .
Co do moich uczuć , to są one nie kompletne , nie umiem wybrać między Miłością a Przyjaźnią.
Przepraszam cie jeszcze za to że oszukałam cię , zgodziłam się być twoja dziewczyną nie wiedząc co do ciebie czuje .
Jeszcze raz przepraszam i proszę cie opiekuj się Carly.

Twoja Jess.:*


Napisane kartki położyłam każdemu na łóżku w ich pokojach, wzięłam walizkę i wyszłam z domu, przed budynkiem czekała na mnie zamówiona wcześniej taksówka, wsiadłam do niej i powiedziałam kierowcy gdzie ma jechać . Po chwili , auto zatrzymało się pod wybranym adresem , zapłaciłam taksówkarzowi po czym wyjęłam mój bagaż z bagażnika . Odwróciłam się przodem do ogromnego budynku który nazywany był lotniskiem , weszłam do środka i od razu udałam się do rejestracji , poprosiłam o najbliższy lot  dokądkolwiek , zapłaciłam za bilet po czym udałam się do odprawy . Po jakieś godzinie siedziałam już w samolocie który leciał do Francji , wyjęłam MP3 z torby, słuchawki włożyłam w uszy  i włączyłam jedyna smutna piosenkę jaką miałam , a mianowicie He Is We - All About Us ft. Owl City nie jest to może piosenka o nie udanej miłości , ale ona ogólnie uspokaja moje myśli. Właśnie słyszałam w słuchawkach refren za którym przepadałam.


Cause lovers dance when
They're feeling in love
Spotlight shinning, it's all about us
It's a-a-all about u-u-us

And every heart in the room will melt
This is a feeling I've never felt but
It's a-a-all about us

Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w słowa piosenek, po jakimś czasie zasnęłam. Obudziła mnie stewardesa mówiąc że jesteśmy na miejscu , podziękowałam jej , wzięłam bagaż i wyszłam z samolotu, przeszłam te wszystkie kontrole nie kontrole, sprawdzania nie sprawdzania , aż w końcu zostałam wolna , wyszłam z lotniska i zawołałam taksówkę , wsiadłam do samochodu i zapytałam się kierowcy czy zna adres jakiegoś Hotelu , koleś tylko pokiwał twierdząco głową  i odpalił silnik , podwiózł mnie pod ogromny budynek , wysiadłam z maszyny i zapłaciłam mężczyźnie , wzięłam walizkę i weszłam do hotelu. W recepcji stała w średnim wieku kobieta , podeszłam do niej i wynajęłam pokój , starsza pani podała mi klucz i uśmiechnęła się pocieszająco , podziękowałam jej i odwzajemniłam jej gest . Weszłam do windy i wcisnęłam guzik z numerkiem 2 , metalowe drzwi zamknęły się a maszyna ruszyła ku górze, po chwili usłyszałam dźwięk przesuwającego się metalu, winda się otworzyła, wyszłam z niej i długim korytarzem udałam się w stronę drzwi z numerkiem 246, kiedy takie znalazłam, otworzyłam je i weszłam do mojego nowego pokoju. Torbę postawiłam na podłodze pod ścianą, miałam już wejść do łazienki kiedy usłyszałam dzwoniący telefon, wyjęłam z kieszeni wibrująca rzecz, pierwsze co sprawdziłam to, to kto dzwoni, wyświetliło mi się ' numer prywatny ' Wahałam się czy odebrać, ale w końcu postanowiłam że odbiorę.


-  halo ? - powiedziałam trochę nie pewnie


-  Jessica ! Boże dzięki bogu że odebrałaś ! My tu wszyscy  martwimy się o ciebie - po drugiej stronie usłyszałam znajomy mi głos .


-  nie potrzebnie.. - zaczęłam.


-   gdzieś ty jesteś ?! nie wygłupiaj się ! wracaj ! - powiedział już zdenerwowany Louis.


-  Jestem daleko i nie zamierzam wracać , przynajmniej na razie - powiedziałam


-  ale.. - usłyszałam.

-  nie ma żadnego ale Louis, ja muszę to wszystko sobie pookładać na miejsce, muszę wszystko przemyśleć - powiedziałam.

-  Jessica, wróć proszę - powiedział.

-  Przepraszam, ale nie - powiedziałam stanowczo.

-  Jess...

-  pożegnaj ode mnie resztę, pa - powiedziałam po czym się rozłączyłam, usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie, pozwalając  moim łzą mimowolnie  spływać po policzkach.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz