Siedziałam tak przez dłuższy czas w samotności , zalana łzami . Po chwili rozległo się pukanie do drzwi , zza dobiegał głos pokojówki . Weszła do mojego pokoju po czym poprosiła żebym wyszła na dwie godz. . Założyłam kurtkę i buty , wzięłam aparat i wyszłam na korytarz . Podeszłam do windy , weszłam do niej i zjechałam do recepcji . Zostawiłam w niej klucz i opuściłam budynek . Ruszyłam w stronę parku , po chwili byłam już na miejscu . Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać . Nagle zaczęła dzwonić moja komórka . Na wyświetlaczu widniał numer Codyego , rozłączyłam go i zalałam się łzami . Po kilku minutach wstałam z ławki , otrząsnęłam się i zaczęłam robić zdjęcia . Straciłam poczucie czasu i zaczęło się ściemniać , ale postanowiłam że pójdę pod wieże Eiffla i porobię parę zdjęć . Kiedy skończyłam robić zdjęcia i spojrzałam na zegarek okazało się , że jest godz. 23:30 . Szybkim krokiem ruszyłam ku domu . Doszłam już do hotelu , weszłam do niego i udałam się do swojego pokoju . Zmęczona poszłam pod prysznic , a tuż po nim wślizgnęłam się pod kołdrę i zasnęłam . Obudziłam się bardzo wcześnie rano , trochę poddenerwowana bo obudził mnie telefon . Na wyświetlaczu pojawił się nieznany mi numer , nie wiedziałam kto dzwonił , ale odebrałam.
- halo? - powiedziałam.
- Jess! myślałem że już nie odbierzesz! dzwoniłem chyba z tysiąc razy - usłyszałam po drugiej stronie Harrego.
- Harry, jak miło cie słyszeć ale jeśli chodzi o mój powrót, to nie zamierzam wracać, przynajmniej na razie - poinformowałam go.
- Ale ja wogóle nie o to dzwonie, chciałem się ciebie zapytać jak tam w nowym mieście? - powiedział.
- a.. jeśli o to chodzi to spoko, w nowym mieście pytasz, a no nawet fajnie - powiedziałam.
- a jak tam samopoczucie - zadał kolejne pytanie.
- dobrze, a jak u was? - zapytałam.
- tez dobrze, tylko Liam chodzi taki przygaszony, Cody i Carly są jakby to powiedzieć...niewidoczni - powiedział.
- bardzo mi przykro z tego powodu, ale ja musiałam wyjechać, przemyśleć - powiedziałam.
- rozumiem.. - powiedział.
- Harry ja kończę i proszę nie dzwoń już, ani ty ani chłopcy, pa - powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
*** Harry ***
Powiedziała żeby do niej nie dzwonić, żeby jej nie szukać. Ale my nie mogliśmy tego zrobić, martwiliśmy się o nią i postanowiliśmy ją odnaleźć. Odwróciłem się przodem do chłopaków, położyłem telefon na stole i spojrzałem na faceta stojącego obok, on tylko pokiwał głową i spojrzał na ekran nie znanego mi urządzenia.
- jest we Francji, w Paryżu a dokładnie w hotelu DESANT - powiedział.
- dobrze, dziękujemy wam za pomoc w jej namierzeniu - powiedział Zayn.
- nie ma za co , jak byście czegoś jeszcze potrzebowali to dzwońcie - powiedział mężczyzna po czy z całym swoim sprzętem wyszedł z domu.
- Liam, rezerwuj bilety na najbliższy samolot do Paryża - powiedziałem.Szatyn pokiwał głowa i udał się do swojego pokoju w celu sprawdzenia lotów.Spojrzałem ze smutkiem na Louisa, ten tylko rozłożył ręce, na co ja podbiegłem do niego i wtuliłem się do jego klatki piersiowej.
- znaleźliśmy ją - powiedział Niall.
- tak - powiedziałem.
- poinformujemy Codyego o tym? - zapytał Loui.
- nie, lepiej nie, polecimy tam do niej i namówimy do powrotu - powiedziałem odsuwając sie od Pasiastego w szelkach.
- zarezerwowałem 4 bilety do Paryża na jutro rano - powiedział Liam wchodząc do salonu.
- cztery? ty nie jedziesz? - zapytałem.
- nie, gdybym ja pojechał to ona na sto procent nie wróci - powiedział ze smutną miną.
- nie przejmuj się stary, postaramy się ją sprowadzić, a wtedy sobie wszystko wyjaśnicie - powiedział Zayn.W końcu zadecydowaliśmy że wszyscy idziemy spać, ponieważ trzeba wstać o 6, udaliśmy się do swoich pokoi, przebraliśmy się, po czym pogrążyliśmy się w głębokim śnie.
***
Obudził mnie denerwujący dźwięk budzika, wyłączyłem wnerwiające urządzenie i wstałem z łóżka, wyciągnąłem z szafy pierwsze lepsze ubrania i z nimi w reku udałem się do łazienki. Wszedłem pod prysznic, po wyszorowaniu ciała i umyciu włosów wyszedłem z pod niego, ubrałem ubrania przyniesione wcześniej i wziołem się za suszenie moich sexsi loczków, wyszykowany i odpicowany wyszedłem z pomieszczenia, wziąłem spakowana wcześniej walizkę i telefon który leżał na szafce nocnej po czym zszedłem na dół. Torbę postawiłem przy drzwiach wejściowych, udając się do kuchni usłyszałem krzyki dochodzące z niej, wszedłem do pomieszczenia, usiadłem przy stole obok Zayna i zacząłem spożywać przygotowane przez blondyna śniadanie. Po zjedzonych naleśnikach, wraz z chłopakami udaliśmy się do czekającej na nas taksówki, wyszliśmy przed dom i podeszliśmy do auta, wpakowaliśmy wszystkie walizki do bagażnika po czym podeszliśmy do Liama. Każdy z nas uściskał przyjaciela mówiąc że wszystko będzie dobrze. Pożegnaliśmy się z szatynem, wsiedliśmy do samochodu, podaliśmy adres lotniska taksówkarzowi, po chwili ten zapalił silnik i maszyna ruszyła. Samolot mieliśmy na 8, a ze jest dopiero 6.30 to mieliśmy jeszcze trochę czasu, nagle auto stanęło, okazało się ze jesteśmy na miejscu, wysiedliśmy z taksówki, zapłaciliśmy kierowcy i wzięliśmy bagaże, z ciężkimi torbami udaliśmy się do odprawy, podaliśmy jakiemus mężczyźnie bilety po czym on nas wpuścił do samolotu. Równo o godzinie ósmej samolot wyleciał z Londyńskiego pasa startowego, wyjąłem telefon z kieszeni i podłączyłem do niego słuchawki po czy włożyłem je do uszu, włączyłem moja playlistę, zamknąłem oczy wsłuchując się w piosenkę, po chwili muzyka zaniosła mnie do krainy jednorożców.
-----------------------------------------------------
Awww...nie mogłam się powstrzymać i musiałam dodać to zdj. Widzicie jaki ma kaloryfer?!!
Następny jak znajdziemy chwile.
Czytasz - Komentuj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz