10
***Harry***
Obudziło mnie mocne szturchanie ze strony kolegi . Odpiąłem pas i powoli zacząłem kierować się w stronę wyjścia po czym wraz z kolegami udałem się do odprawy . Tuż po niej poszliśmy po swoje bagaże i do wyjścia . Przed lotniskiem stała taksówka , która miała zawieść nas do hotelu DESANT . Po kilku nastu minutach byliśmy pod budynkiem , w którym tymczasowo mieszkała Jessica . Weszliśmy do niego , zameldowaliśmy i poszliśmy do naszego pokoju . Rozpakowaliśmy walizki i położyliśmy się spać po podróży . Gdy się obudziłem było koło 13 . Burczało mi głośno w brzuchu więc zszedłem na dół do restauracji zamówić sobie coś do jedzenia . Złożyłem zamówienie i cierpliwie czekałem na posiłek . Po pięciu minutach kelnerka przyniosła omlety . Z apetytem je zjadłem , a potem wróciłem do swojego pokoju . Chłopcy już nie spali więc postanowiliśmy iść do Jess . Zapukaliśmy do jej pokoju , usłyszałem kroki zbliżające się do drzwi . Po chwili dziewczyna stała już w drzwiach , zdziwiona i zbulwersowana . Próbowała jak najszybciej zamknąć drzwi ale zablokowała je noga Zayna . Weszliśmy do jej pokoju :
- wróć proszę z nami do Londynu - powiedziałem
- nie mogę - odpowiedziała
- czemu ? - zapytałem
- ... - nic nie odpowiedziała
- Liam , Cody ? - zapytałem znowu
- może , nie wrócę nie przemyślałam sobie jeszcze pewnych spraw - odpowiedziała
- to myśl - powiedziałem już trochę zdenerwowany
- potrzebuję więcej czasu - powiedziała
- jeżeli nie wrócisz z nami to możesz nie wracać już nigdy więcej - powiedział Niall . Po jego słowach cała nasza czwórka wyszła z pokoju Jessiki . Wszedłem do naszego pokoju wziąłem kurtkę i wyszedłem się przejść . Cały czas chodziło mi jedno pytanie po głowie Czy Jess jest tak związana z nami i wróci ? Czy może zostanie w Paryżu i już nigdy do nas nie wróci ? Nie mogłem się pogodzić z myślą , że Jessica mogła już nigdy nie wrócić . Chodziłem po mieście w końcu poszedłem do parku i usiadłem na ławce dalej rozmyślając . Po dwóch godzinach wróciłem do hotelu , usiadłem w recepcji i siedziałem . W pewnym momencie usiadła koło mnie Jessica :
- hej bardzo mi przykro ale nie wracam z wami , jeżeli nie będę mogła do was wrócić to wynajmę sobie mieszkanie , bo przecież muszę iść na studia - powiedziała .
- jakie studia ? Nie mówiłaś nic - powiedziałem zdziwiony .
- będę studiować fotografię , nie pytaliście - odpowiedziała .
- aha , słuchaj na pewno będziesz mogła wrócić do nas tylko trzeba porozmawiać z Niallem - powiedziałem .
- dziękuje , ale jak na razie muszę stąd zniknąć i nie szukajcie mnie więcej . Obiecuję że wrócę ale jeszcze nie teraz .
- ale Jess... - powiedziałem .
- żadnych ale jeszcze dziś wylatuje a wy jak chcecie to zostańcie albo wróćcie do domu -
powiedziała .
- dobrze ale obiecaj żę wrócisz - powiedziałem .
- obiecuję - Jessica obiecała mi że wróci . Tylko teraz co powiedzieć Niallowi , a jak nie pozwoli jej wrócić . Jess poszła do siebie i chyba zaczęła się pakować a ja wstałem z fotela i też poszedłem do swojego pokoju . Kiedy wszedłem już do niego nie zastałem żadnego z kumpli , więc usiadłem na łóżku . Po godzinie pojawili się już w pokoju . Widać było po ich minach ze nie są zbyt zadowoleni . Ale musiałem im powiedzieć o rozmowie z Jessicą :
- rozmawiałem z Jess - powiedziałem .
- i co wróci ? - zapytał Lou .
- tak ale nie teraz , dowiedziałem się że będzie studiować w Londynie fotografię - odpowiedziałem .
- wow nie mówiła nic - powiedział Zayn .
- bo nie pytaliśmy , Jessica jeszcze dziś wylatuje i poprosiła żebyśmy jej nie szukali - powiedziałem .
- aha Liam nie będzie za bardzo zadowolony ale jest postęp - powiedział Niall .
- no dobre i tyle , ale co teraz wracamy do Liama czy zostajemy kilka dni ? - zapytałem .
- wracamy ale dopiero jutro - powiedział Lou .
- dobra to ja załatwię bilety - powiedziałem i wziąłem laptopa żeby je kupić .
***Jess***
Wróciłam do pokoju i zaczęłam się pakować . Ze spakowaną walizką udałam się do recepcji , wymeldowałam się po czym zadzwoniłam po taksówkę . Po kilku minutach samochód stał już pod hotelem . Wsiadłam do taksówki i pojechałam na lotnisko . Po chwili pojazd zatrzymał się a ja pośpiesznie wysiadłam z auta i wyciągnęłam swoją walizkę po czym ruszyłam w stronę budynku . Gdy weszłam już , pierwsze co przykuło mój wzrok była tablica odlotów i przylotów . Sprawdziłam najbliższy wylot okazało się że jest to lot do New Yorku . Szybkim krokiem udałam się dowiedzieć czy jest dostępny bilet . Okazało się , że zostało ostatnie miejsce , więc kupiłam bilet i udałam się do odprawy . Po odprawie pozostało 10 min do odlotu i ludzie zaczęli ustawiać się w kolejce . Po odczekaniu na swoją kolej wsiadłam do samolotu . Zajęłam wolne miejsce przy oknie.
Wyjęłam z torby iPoda oraz słuchawki . Kabelki podłączyłam do komórki i po chwili wsłuchiwałam się w nuty mojej playlisty . Nie wiedząc kiedy zapadłam w głęboki sen . Obudził mnie chłopak który zajął miejsce obok mnie . Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się że ma na imię Mike i , że za 10 min lądujemy . Chłopak po prostu był cudowny . No ale cóż nie będę się tak zachwycać przecież i tak jak wysiądziemy z samolotu to już nigdy się nie zobaczymy . Tuż po wylądowaniu skierowałam się do odprawy a potem po bagaż . Kiedy już odebrałam swoją walizkę zamówiłam taksówkę . Po kilku minutach pojazd stał już pod lotniskiem . Wsiadłam do niego i samochód ruszył . Taksówka zatrzymała się pod hotelem " Pearl Hotel " . Wysiadłam z niej , wyjęłam swój bagaż i poszłam do recepcji . Zarezerwowałam apartament po czym udałam się do swojego pokoju . Był ogromny z garderobą i łazienką wyglądającą jak spa . Po obejrzeniu apartamentu rozpakowałam się i wzięłam aparat . Wyszłam z hotelu i zaczęłam zwiedzać miasto , byłam pod Statuą wolności i zrobiłam mase rewelacyjnych zdjęć . Trochę zmęczona wróciłam do hotelu . Gdy już weszłam do swojego pokoju poszłam do łazienki i nalałam sobie wody do wanny wlałam jakiegoś płynu i rozkoszowałam się kąpielą . Po jakiejś godzinie wyszłam z wanny , ubrałam się w naszykowane wcześniej ubrania i położyłam do łóżka po chwili wylądowałam w krainie jednorożców .
........................................................
Przepraszam że nie dodawałam żadnych postów ale byłam na wakacjach a potem jakoś zapomniałam o tym blogu ale teraz będę się starała regularnie dodawać nowe rozdziały .
Dziękuje tym co czytają mam nadzieje że podoba wam się mój blog i ten o to rozdział .
Czytasz - Komentuj
poniedziałek, 3 września 2012
piątek, 13 lipca 2012
9
9
Siedziałam tak przez dłuższy czas w samotności , zalana łzami . Po chwili rozległo się pukanie do drzwi , zza dobiegał głos pokojówki . Weszła do mojego pokoju po czym poprosiła żebym wyszła na dwie godz. . Założyłam kurtkę i buty , wzięłam aparat i wyszłam na korytarz . Podeszłam do windy , weszłam do niej i zjechałam do recepcji . Zostawiłam w niej klucz i opuściłam budynek . Ruszyłam w stronę parku , po chwili byłam już na miejscu . Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać . Nagle zaczęła dzwonić moja komórka . Na wyświetlaczu widniał numer Codyego , rozłączyłam go i zalałam się łzami . Po kilku minutach wstałam z ławki , otrząsnęłam się i zaczęłam robić zdjęcia . Straciłam poczucie czasu i zaczęło się ściemniać , ale postanowiłam że pójdę pod wieże Eiffla i porobię parę zdjęć . Kiedy skończyłam robić zdjęcia i spojrzałam na zegarek okazało się , że jest godz. 23:30 . Szybkim krokiem ruszyłam ku domu . Doszłam już do hotelu , weszłam do niego i udałam się do swojego pokoju . Zmęczona poszłam pod prysznic , a tuż po nim wślizgnęłam się pod kołdrę i zasnęłam . Obudziłam się bardzo wcześnie rano , trochę poddenerwowana bo obudził mnie telefon . Na wyświetlaczu pojawił się nieznany mi numer , nie wiedziałam kto dzwonił , ale odebrałam.
- halo? - powiedziałam.
- Jess! myślałem że już nie odbierzesz! dzwoniłem chyba z tysiąc razy - usłyszałam po drugiej stronie Harrego.
- Harry, jak miło cie słyszeć ale jeśli chodzi o mój powrót, to nie zamierzam wracać, przynajmniej na razie - poinformowałam go.
- Ale ja wogóle nie o to dzwonie, chciałem się ciebie zapytać jak tam w nowym mieście? - powiedział.
- a.. jeśli o to chodzi to spoko, w nowym mieście pytasz, a no nawet fajnie - powiedziałam.
- a jak tam samopoczucie - zadał kolejne pytanie.
- dobrze, a jak u was? - zapytałam.
- tez dobrze, tylko Liam chodzi taki przygaszony, Cody i Carly są jakby to powiedzieć...niewidoczni - powiedział.
- bardzo mi przykro z tego powodu, ale ja musiałam wyjechać, przemyśleć - powiedziałam.
- rozumiem.. - powiedział.
- Harry ja kończę i proszę nie dzwoń już, ani ty ani chłopcy, pa - powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
*** Harry ***
Powiedziała żeby do niej nie dzwonić, żeby jej nie szukać. Ale my nie mogliśmy tego zrobić, martwiliśmy się o nią i postanowiliśmy ją odnaleźć. Odwróciłem się przodem do chłopaków, położyłem telefon na stole i spojrzałem na faceta stojącego obok, on tylko pokiwał głową i spojrzał na ekran nie znanego mi urządzenia.
- jest we Francji, w Paryżu a dokładnie w hotelu DESANT - powiedział.
- dobrze, dziękujemy wam za pomoc w jej namierzeniu - powiedział Zayn.
- nie ma za co , jak byście czegoś jeszcze potrzebowali to dzwońcie - powiedział mężczyzna po czy z całym swoim sprzętem wyszedł z domu.
- Liam, rezerwuj bilety na najbliższy samolot do Paryża - powiedziałem.Szatyn pokiwał głowa i udał się do swojego pokoju w celu sprawdzenia lotów.Spojrzałem ze smutkiem na Louisa, ten tylko rozłożył ręce, na co ja podbiegłem do niego i wtuliłem się do jego klatki piersiowej.
- znaleźliśmy ją - powiedział Niall.
- tak - powiedziałem.
- poinformujemy Codyego o tym? - zapytał Loui.
- nie, lepiej nie, polecimy tam do niej i namówimy do powrotu - powiedziałem odsuwając sie od Pasiastego w szelkach.
- zarezerwowałem 4 bilety do Paryża na jutro rano - powiedział Liam wchodząc do salonu.
- cztery? ty nie jedziesz? - zapytałem.
- nie, gdybym ja pojechał to ona na sto procent nie wróci - powiedział ze smutną miną.
- nie przejmuj się stary, postaramy się ją sprowadzić, a wtedy sobie wszystko wyjaśnicie - powiedział Zayn.W końcu zadecydowaliśmy że wszyscy idziemy spać, ponieważ trzeba wstać o 6, udaliśmy się do swoich pokoi, przebraliśmy się, po czym pogrążyliśmy się w głębokim śnie.
***
Obudził mnie denerwujący dźwięk budzika, wyłączyłem wnerwiające urządzenie i wstałem z łóżka, wyciągnąłem z szafy pierwsze lepsze ubrania i z nimi w reku udałem się do łazienki. Wszedłem pod prysznic, po wyszorowaniu ciała i umyciu włosów wyszedłem z pod niego, ubrałem ubrania przyniesione wcześniej i wziołem się za suszenie moich sexsi loczków, wyszykowany i odpicowany wyszedłem z pomieszczenia, wziąłem spakowana wcześniej walizkę i telefon który leżał na szafce nocnej po czym zszedłem na dół. Torbę postawiłem przy drzwiach wejściowych, udając się do kuchni usłyszałem krzyki dochodzące z niej, wszedłem do pomieszczenia, usiadłem przy stole obok Zayna i zacząłem spożywać przygotowane przez blondyna śniadanie. Po zjedzonych naleśnikach, wraz z chłopakami udaliśmy się do czekającej na nas taksówki, wyszliśmy przed dom i podeszliśmy do auta, wpakowaliśmy wszystkie walizki do bagażnika po czym podeszliśmy do Liama. Każdy z nas uściskał przyjaciela mówiąc że wszystko będzie dobrze. Pożegnaliśmy się z szatynem, wsiedliśmy do samochodu, podaliśmy adres lotniska taksówkarzowi, po chwili ten zapalił silnik i maszyna ruszyła. Samolot mieliśmy na 8, a ze jest dopiero 6.30 to mieliśmy jeszcze trochę czasu, nagle auto stanęło, okazało się ze jesteśmy na miejscu, wysiedliśmy z taksówki, zapłaciliśmy kierowcy i wzięliśmy bagaże, z ciężkimi torbami udaliśmy się do odprawy, podaliśmy jakiemus mężczyźnie bilety po czym on nas wpuścił do samolotu. Równo o godzinie ósmej samolot wyleciał z Londyńskiego pasa startowego, wyjąłem telefon z kieszeni i podłączyłem do niego słuchawki po czy włożyłem je do uszu, włączyłem moja playlistę, zamknąłem oczy wsłuchując się w piosenkę, po chwili muzyka zaniosła mnie do krainy jednorożców.
-----------------------------------------------------
Awww...nie mogłam się powstrzymać i musiałam dodać to zdj. Widzicie jaki ma kaloryfer?!!
Następny jak znajdziemy chwile.
Czytasz - Komentuj.
Siedziałam tak przez dłuższy czas w samotności , zalana łzami . Po chwili rozległo się pukanie do drzwi , zza dobiegał głos pokojówki . Weszła do mojego pokoju po czym poprosiła żebym wyszła na dwie godz. . Założyłam kurtkę i buty , wzięłam aparat i wyszłam na korytarz . Podeszłam do windy , weszłam do niej i zjechałam do recepcji . Zostawiłam w niej klucz i opuściłam budynek . Ruszyłam w stronę parku , po chwili byłam już na miejscu . Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać . Nagle zaczęła dzwonić moja komórka . Na wyświetlaczu widniał numer Codyego , rozłączyłam go i zalałam się łzami . Po kilku minutach wstałam z ławki , otrząsnęłam się i zaczęłam robić zdjęcia . Straciłam poczucie czasu i zaczęło się ściemniać , ale postanowiłam że pójdę pod wieże Eiffla i porobię parę zdjęć . Kiedy skończyłam robić zdjęcia i spojrzałam na zegarek okazało się , że jest godz. 23:30 . Szybkim krokiem ruszyłam ku domu . Doszłam już do hotelu , weszłam do niego i udałam się do swojego pokoju . Zmęczona poszłam pod prysznic , a tuż po nim wślizgnęłam się pod kołdrę i zasnęłam . Obudziłam się bardzo wcześnie rano , trochę poddenerwowana bo obudził mnie telefon . Na wyświetlaczu pojawił się nieznany mi numer , nie wiedziałam kto dzwonił , ale odebrałam.
- halo? - powiedziałam.
- Jess! myślałem że już nie odbierzesz! dzwoniłem chyba z tysiąc razy - usłyszałam po drugiej stronie Harrego.
- Harry, jak miło cie słyszeć ale jeśli chodzi o mój powrót, to nie zamierzam wracać, przynajmniej na razie - poinformowałam go.
- Ale ja wogóle nie o to dzwonie, chciałem się ciebie zapytać jak tam w nowym mieście? - powiedział.
- a.. jeśli o to chodzi to spoko, w nowym mieście pytasz, a no nawet fajnie - powiedziałam.
- a jak tam samopoczucie - zadał kolejne pytanie.
- dobrze, a jak u was? - zapytałam.
- tez dobrze, tylko Liam chodzi taki przygaszony, Cody i Carly są jakby to powiedzieć...niewidoczni - powiedział.
- bardzo mi przykro z tego powodu, ale ja musiałam wyjechać, przemyśleć - powiedziałam.
- rozumiem.. - powiedział.
- Harry ja kończę i proszę nie dzwoń już, ani ty ani chłopcy, pa - powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
*** Harry ***
Powiedziała żeby do niej nie dzwonić, żeby jej nie szukać. Ale my nie mogliśmy tego zrobić, martwiliśmy się o nią i postanowiliśmy ją odnaleźć. Odwróciłem się przodem do chłopaków, położyłem telefon na stole i spojrzałem na faceta stojącego obok, on tylko pokiwał głową i spojrzał na ekran nie znanego mi urządzenia.
- jest we Francji, w Paryżu a dokładnie w hotelu DESANT - powiedział.
- dobrze, dziękujemy wam za pomoc w jej namierzeniu - powiedział Zayn.
- nie ma za co , jak byście czegoś jeszcze potrzebowali to dzwońcie - powiedział mężczyzna po czy z całym swoim sprzętem wyszedł z domu.
- Liam, rezerwuj bilety na najbliższy samolot do Paryża - powiedziałem.Szatyn pokiwał głowa i udał się do swojego pokoju w celu sprawdzenia lotów.Spojrzałem ze smutkiem na Louisa, ten tylko rozłożył ręce, na co ja podbiegłem do niego i wtuliłem się do jego klatki piersiowej.
- znaleźliśmy ją - powiedział Niall.
- tak - powiedziałem.
- poinformujemy Codyego o tym? - zapytał Loui.
- nie, lepiej nie, polecimy tam do niej i namówimy do powrotu - powiedziałem odsuwając sie od Pasiastego w szelkach.
- zarezerwowałem 4 bilety do Paryża na jutro rano - powiedział Liam wchodząc do salonu.
- cztery? ty nie jedziesz? - zapytałem.
- nie, gdybym ja pojechał to ona na sto procent nie wróci - powiedział ze smutną miną.
- nie przejmuj się stary, postaramy się ją sprowadzić, a wtedy sobie wszystko wyjaśnicie - powiedział Zayn.W końcu zadecydowaliśmy że wszyscy idziemy spać, ponieważ trzeba wstać o 6, udaliśmy się do swoich pokoi, przebraliśmy się, po czym pogrążyliśmy się w głębokim śnie.
***
Obudził mnie denerwujący dźwięk budzika, wyłączyłem wnerwiające urządzenie i wstałem z łóżka, wyciągnąłem z szafy pierwsze lepsze ubrania i z nimi w reku udałem się do łazienki. Wszedłem pod prysznic, po wyszorowaniu ciała i umyciu włosów wyszedłem z pod niego, ubrałem ubrania przyniesione wcześniej i wziołem się za suszenie moich sexsi loczków, wyszykowany i odpicowany wyszedłem z pomieszczenia, wziąłem spakowana wcześniej walizkę i telefon który leżał na szafce nocnej po czym zszedłem na dół. Torbę postawiłem przy drzwiach wejściowych, udając się do kuchni usłyszałem krzyki dochodzące z niej, wszedłem do pomieszczenia, usiadłem przy stole obok Zayna i zacząłem spożywać przygotowane przez blondyna śniadanie. Po zjedzonych naleśnikach, wraz z chłopakami udaliśmy się do czekającej na nas taksówki, wyszliśmy przed dom i podeszliśmy do auta, wpakowaliśmy wszystkie walizki do bagażnika po czym podeszliśmy do Liama. Każdy z nas uściskał przyjaciela mówiąc że wszystko będzie dobrze. Pożegnaliśmy się z szatynem, wsiedliśmy do samochodu, podaliśmy adres lotniska taksówkarzowi, po chwili ten zapalił silnik i maszyna ruszyła. Samolot mieliśmy na 8, a ze jest dopiero 6.30 to mieliśmy jeszcze trochę czasu, nagle auto stanęło, okazało się ze jesteśmy na miejscu, wysiedliśmy z taksówki, zapłaciliśmy kierowcy i wzięliśmy bagaże, z ciężkimi torbami udaliśmy się do odprawy, podaliśmy jakiemus mężczyźnie bilety po czym on nas wpuścił do samolotu. Równo o godzinie ósmej samolot wyleciał z Londyńskiego pasa startowego, wyjąłem telefon z kieszeni i podłączyłem do niego słuchawki po czy włożyłem je do uszu, włączyłem moja playlistę, zamknąłem oczy wsłuchując się w piosenkę, po chwili muzyka zaniosła mnie do krainy jednorożców.
-----------------------------------------------------
Awww...nie mogłam się powstrzymać i musiałam dodać to zdj. Widzicie jaki ma kaloryfer?!!
Następny jak znajdziemy chwile.
Czytasz - Komentuj.
środa, 11 lipca 2012
8
8
Szłam poddenerwowana w stronę mojego domu , kiedy znalazłam na dobrze znanej mi ulicy pod dobrze znanym mi mieszkaniem , podeszłam do drzwi , wyjęłam klucze po czym włożyłam je do zamka , przekręciłam i weszłam do środka . Weszłam szybko po schodach , potem korytarzem prosto do moje go pokoju , weszłam do pomieszczenia , wyjęłam moją walizkę z pod łózka spakowałam do niej wszystkie moje rzeczy . Wzięłam już całkowicie spakowaną walizkę i zeszłam z nią na dół , postawiłam ją przy drzwiach wejściowych po czy skierowałam się w stronę kuchni , weszłam do niej i ze zdziwieniem stwierdzam że nikogo w niej nie ma . Obeszłam cały dom , pusty , nikogo nie ma , ani Carly ani Codyego . Wyciągnęłam dwie kartki i długopis , na jednej kartce napisałam imię dziewczyny a na drugiej chłopaka.
No tej pierwszej napisałam:
* Carly, ja wiem że ja cie ranie tym że wyjechałam , ale pozwól mi na to , nie dzwoń, nie pisz a najważniejsze nie szukaj mnie . Byłam , jestem i pewnie będę najgorszą przyjaciółką , ale ja nie mogę nic na to poradzić . Proszę cie tylko o jedno, zaopiekuj się Codym i Liamem jak mnie nie będzie , z góry ci dziękuję.
Przepraszam jeszcze raz za to że cie zostawiam , ale ja nie mogę krzywdzić ludzi których kocham , nie mogę patrzyć na ich ból który Ja spowodowałam . Może wrócę może nie , ale gdyby tak to na pewno cie poinformuje .
Twoja na zawsze kochająca Jessica :*
A na drugiej napisałam :
Cody wiem jaki ból sprawiam tym że wyjeżdżam , ale ja nie mogę skrzywdzić nikogo, ani Ciebie, ani Liama , nie wiem którego z was kocham więc postanowiłam wyjechać , proszę nie szukaj mnie i nie zadręczaj telefonami . Nie wiem kiedy wrócę ale jak postanowię że tak , to was poinformuje .
Co do moich uczuć , to są one nie kompletne , nie umiem wybrać między Miłością a Przyjaźnią.
Przepraszam cie jeszcze za to że oszukałam cię , zgodziłam się być twoja dziewczyną nie wiedząc co do ciebie czuje .
Jeszcze raz przepraszam i proszę cie opiekuj się Carly.
Twoja Jess.:*
Napisane kartki położyłam każdemu na łóżku w ich pokojach, wzięłam walizkę i wyszłam z domu, przed budynkiem czekała na mnie zamówiona wcześniej taksówka, wsiadłam do niej i powiedziałam kierowcy gdzie ma jechać . Po chwili , auto zatrzymało się pod wybranym adresem , zapłaciłam taksówkarzowi po czym wyjęłam mój bagaż z bagażnika . Odwróciłam się przodem do ogromnego budynku który nazywany był lotniskiem , weszłam do środka i od razu udałam się do rejestracji , poprosiłam o najbliższy lot dokądkolwiek , zapłaciłam za bilet po czym udałam się do odprawy . Po jakieś godzinie siedziałam już w samolocie który leciał do Francji , wyjęłam MP3 z torby, słuchawki włożyłam w uszy i włączyłam jedyna smutna piosenkę jaką miałam , a mianowicie He Is We - All About Us ft. Owl City nie jest to może piosenka o nie udanej miłości , ale ona ogólnie uspokaja moje myśli. Właśnie słyszałam w słuchawkach refren za którym przepadałam.
Cause lovers dance when
They're feeling in love
Spotlight shinning, it's all about us
It's a-a-all about u-u-us
And every heart in the room will melt
This is a feeling I've never felt but
It's a-a-all about us
Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w słowa piosenek, po jakimś czasie zasnęłam. Obudziła mnie stewardesa mówiąc że jesteśmy na miejscu , podziękowałam jej , wzięłam bagaż i wyszłam z samolotu, przeszłam te wszystkie kontrole nie kontrole, sprawdzania nie sprawdzania , aż w końcu zostałam wolna , wyszłam z lotniska i zawołałam taksówkę , wsiadłam do samochodu i zapytałam się kierowcy czy zna adres jakiegoś Hotelu , koleś tylko pokiwał twierdząco głową i odpalił silnik , podwiózł mnie pod ogromny budynek , wysiadłam z maszyny i zapłaciłam mężczyźnie , wzięłam walizkę i weszłam do hotelu. W recepcji stała w średnim wieku kobieta , podeszłam do niej i wynajęłam pokój , starsza pani podała mi klucz i uśmiechnęła się pocieszająco , podziękowałam jej i odwzajemniłam jej gest . Weszłam do windy i wcisnęłam guzik z numerkiem 2 , metalowe drzwi zamknęły się a maszyna ruszyła ku górze, po chwili usłyszałam dźwięk przesuwającego się metalu, winda się otworzyła, wyszłam z niej i długim korytarzem udałam się w stronę drzwi z numerkiem 246, kiedy takie znalazłam, otworzyłam je i weszłam do mojego nowego pokoju. Torbę postawiłam na podłodze pod ścianą, miałam już wejść do łazienki kiedy usłyszałam dzwoniący telefon, wyjęłam z kieszeni wibrująca rzecz, pierwsze co sprawdziłam to, to kto dzwoni, wyświetliło mi się ' numer prywatny ' Wahałam się czy odebrać, ale w końcu postanowiłam że odbiorę.
- halo ? - powiedziałam trochę nie pewnie
- Jessica ! Boże dzięki bogu że odebrałaś ! My tu wszyscy martwimy się o ciebie - po drugiej stronie usłyszałam znajomy mi głos .
- nie potrzebnie.. - zaczęłam.
- gdzieś ty jesteś ?! nie wygłupiaj się ! wracaj ! - powiedział już zdenerwowany Louis.
- Jestem daleko i nie zamierzam wracać , przynajmniej na razie - powiedziałam
- ale.. - usłyszałam.
- nie ma żadnego ale Louis, ja muszę to wszystko sobie pookładać na miejsce, muszę wszystko przemyśleć - powiedziałam.
- Jessica, wróć proszę - powiedział.
- Przepraszam, ale nie - powiedziałam stanowczo.
- Jess...
- pożegnaj ode mnie resztę, pa - powiedziałam po czym się rozłączyłam, usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie, pozwalając moim łzą mimowolnie spływać po policzkach.
Szłam poddenerwowana w stronę mojego domu , kiedy znalazłam na dobrze znanej mi ulicy pod dobrze znanym mi mieszkaniem , podeszłam do drzwi , wyjęłam klucze po czym włożyłam je do zamka , przekręciłam i weszłam do środka . Weszłam szybko po schodach , potem korytarzem prosto do moje go pokoju , weszłam do pomieszczenia , wyjęłam moją walizkę z pod łózka spakowałam do niej wszystkie moje rzeczy . Wzięłam już całkowicie spakowaną walizkę i zeszłam z nią na dół , postawiłam ją przy drzwiach wejściowych po czy skierowałam się w stronę kuchni , weszłam do niej i ze zdziwieniem stwierdzam że nikogo w niej nie ma . Obeszłam cały dom , pusty , nikogo nie ma , ani Carly ani Codyego . Wyciągnęłam dwie kartki i długopis , na jednej kartce napisałam imię dziewczyny a na drugiej chłopaka.
No tej pierwszej napisałam:
* Carly, ja wiem że ja cie ranie tym że wyjechałam , ale pozwól mi na to , nie dzwoń, nie pisz a najważniejsze nie szukaj mnie . Byłam , jestem i pewnie będę najgorszą przyjaciółką , ale ja nie mogę nic na to poradzić . Proszę cie tylko o jedno, zaopiekuj się Codym i Liamem jak mnie nie będzie , z góry ci dziękuję.
Przepraszam jeszcze raz za to że cie zostawiam , ale ja nie mogę krzywdzić ludzi których kocham , nie mogę patrzyć na ich ból który Ja spowodowałam . Może wrócę może nie , ale gdyby tak to na pewno cie poinformuje .
Twoja na zawsze kochająca Jessica :*
A na drugiej napisałam :
Cody wiem jaki ból sprawiam tym że wyjeżdżam , ale ja nie mogę skrzywdzić nikogo, ani Ciebie, ani Liama , nie wiem którego z was kocham więc postanowiłam wyjechać , proszę nie szukaj mnie i nie zadręczaj telefonami . Nie wiem kiedy wrócę ale jak postanowię że tak , to was poinformuje .
Co do moich uczuć , to są one nie kompletne , nie umiem wybrać między Miłością a Przyjaźnią.
Przepraszam cie jeszcze za to że oszukałam cię , zgodziłam się być twoja dziewczyną nie wiedząc co do ciebie czuje .
Jeszcze raz przepraszam i proszę cie opiekuj się Carly.
Twoja Jess.:*
Napisane kartki położyłam każdemu na łóżku w ich pokojach, wzięłam walizkę i wyszłam z domu, przed budynkiem czekała na mnie zamówiona wcześniej taksówka, wsiadłam do niej i powiedziałam kierowcy gdzie ma jechać . Po chwili , auto zatrzymało się pod wybranym adresem , zapłaciłam taksówkarzowi po czym wyjęłam mój bagaż z bagażnika . Odwróciłam się przodem do ogromnego budynku który nazywany był lotniskiem , weszłam do środka i od razu udałam się do rejestracji , poprosiłam o najbliższy lot dokądkolwiek , zapłaciłam za bilet po czym udałam się do odprawy . Po jakieś godzinie siedziałam już w samolocie który leciał do Francji , wyjęłam MP3 z torby, słuchawki włożyłam w uszy i włączyłam jedyna smutna piosenkę jaką miałam , a mianowicie He Is We - All About Us ft. Owl City nie jest to może piosenka o nie udanej miłości , ale ona ogólnie uspokaja moje myśli. Właśnie słyszałam w słuchawkach refren za którym przepadałam.
Cause lovers dance when
They're feeling in love
Spotlight shinning, it's all about us
It's a-a-all about u-u-us
And every heart in the room will melt
This is a feeling I've never felt but
It's a-a-all about us
Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w słowa piosenek, po jakimś czasie zasnęłam. Obudziła mnie stewardesa mówiąc że jesteśmy na miejscu , podziękowałam jej , wzięłam bagaż i wyszłam z samolotu, przeszłam te wszystkie kontrole nie kontrole, sprawdzania nie sprawdzania , aż w końcu zostałam wolna , wyszłam z lotniska i zawołałam taksówkę , wsiadłam do samochodu i zapytałam się kierowcy czy zna adres jakiegoś Hotelu , koleś tylko pokiwał twierdząco głową i odpalił silnik , podwiózł mnie pod ogromny budynek , wysiadłam z maszyny i zapłaciłam mężczyźnie , wzięłam walizkę i weszłam do hotelu. W recepcji stała w średnim wieku kobieta , podeszłam do niej i wynajęłam pokój , starsza pani podała mi klucz i uśmiechnęła się pocieszająco , podziękowałam jej i odwzajemniłam jej gest . Weszłam do windy i wcisnęłam guzik z numerkiem 2 , metalowe drzwi zamknęły się a maszyna ruszyła ku górze, po chwili usłyszałam dźwięk przesuwającego się metalu, winda się otworzyła, wyszłam z niej i długim korytarzem udałam się w stronę drzwi z numerkiem 246, kiedy takie znalazłam, otworzyłam je i weszłam do mojego nowego pokoju. Torbę postawiłam na podłodze pod ścianą, miałam już wejść do łazienki kiedy usłyszałam dzwoniący telefon, wyjęłam z kieszeni wibrująca rzecz, pierwsze co sprawdziłam to, to kto dzwoni, wyświetliło mi się ' numer prywatny ' Wahałam się czy odebrać, ale w końcu postanowiłam że odbiorę.
- halo ? - powiedziałam trochę nie pewnie
- Jessica ! Boże dzięki bogu że odebrałaś ! My tu wszyscy martwimy się o ciebie - po drugiej stronie usłyszałam znajomy mi głos .
- nie potrzebnie.. - zaczęłam.
- gdzieś ty jesteś ?! nie wygłupiaj się ! wracaj ! - powiedział już zdenerwowany Louis.
- Jestem daleko i nie zamierzam wracać , przynajmniej na razie - powiedziałam
- ale.. - usłyszałam.
- nie ma żadnego ale Louis, ja muszę to wszystko sobie pookładać na miejsce, muszę wszystko przemyśleć - powiedziałam.
- Jessica, wróć proszę - powiedział.
- Przepraszam, ale nie - powiedziałam stanowczo.
- Jess...
- pożegnaj ode mnie resztę, pa - powiedziałam po czym się rozłączyłam, usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie, pozwalając moim łzą mimowolnie spływać po policzkach.
7
7
Całowaliśmy się dość dłuższy czas , oderwałam się od miękkich ust Mojego chłopaka z celem nabrania powietrza , spojrzałam w brązowe tęczówki Codyego , chłopak uśmiechnął się i po raz kolejny złożył na moich ustach pocałunek . Nasz pocałunek przerwał dźwięk dzwonka do drzwi , odsunęłam się od bruneta i podeszłam do drzwi i je otworzyłam , w progu ujrzałam Louisa .
- co ty tu robisz ? - spytałam zdziwiona
- chciałem pogadać - odpowiedział chłopak
- a o czym ? - spytałam jeszcze raz
- możemy iść się przejść ? - zapytał.
- tak - powiedziałam , sięgnęłam po kurtkę po czym założyłam ją . Przed wyjściem poinformowałam Codyego że wychodzę po czym opuściłam budynek . Szłam z Tomlinsonem w stronę parku, kiedy znaleźliśmy się w oczekiwanym miejscu , usiedliśmy na jednej z kilku ławek , siedzieliśmy w denerwującej mnie ciszy , w końcu postanowiłam ją przerwać :
- więc o czym chciałeś porozmawiać ? - zapytałam .
- o Liamie - powiedział po chwili .
- o Liamie ? - zapytałam zdziwiona , na co Lou pokiwał tylko głową - a dlaczego akurat o nim ?
- od kiedy cię poznaliśmy, on zachowuje się jakoś dziwnie , kiedyś był wesoły, zawsze uśmiechnięty , a teraz chodzi przybity , smutny i ciągle przesiaduje u siebie w pokoju - powiedział .
- to przeze mnie - powiedziałam raczej do siebie niż do Louiego.
- co ? - zapytał chłopak.
- muszę jak najszybciej z nim porozmawiać - powiedziałam wstając z ławki .
- dobrze , chodź - powiedział , wstał z ławeczki po czym za rękę pociągną mnie w stronę ich domu . Szliśmy szybkim tempem do puki nie znaleźliśmy się na miejscu , Louis otworzył mi drzwi od ich mieszkania i wpuścił do środka. Zdjęłam kurtkę i buty , zapytałam Pasiastego gdzie jest pokój szatyna , potem już biegiem na bosaka poleciałam na górę , odnalazłam wskazane drzwi i lekko w nie zapukałam , nic , cisza , powtórzyłam ten ruch kilka razy ale nie uzyskałam odpowiedzi , troszkę zdenerwowana złapałam za klamkę i pociągnęłam za nią , weszłam z impetem do pokoju ale nikogo tam nie zastałam , rozejrzałam się dokładnie po pomieszczeniu i w pewnej chwili zobaczyłam otwarte drzwi balkonowe , podeszłam do nich po czym wyszłam na zewnątrz, ujrzałam tam Liama siedzącego na zimnym betonie , pogrążonego w myślach . Podeszłam do niego i usiadłam o bok , po chwili odezwałam się :
- co jest ? - zapytałam, on podskoczył jakby dopiero teraz zauważył moja obecność .
- a co ma być ? - zapytał .
- no ... Louis powiedział mi że ostatnio chodzisz przybity , czy to przeze mnie ? - powiedziałam .
- ja... - zaczął .
- to moja wina ja to wiem , widzę jak cie krzywdzę - przerwałam mu .
- nie , to nie twoja wina - zaczął mnie usprawiedliwiać .
- a własnie że moja , co dziennie widuje w twoich oczach ból , i wiem że ten ból powoduje ja - powiedziałam po czym spuściłam głowę .
- nie.. - powiedział .
- daruj sobie Liam , ja wiem że to moja wina i nie staraj się mnie usprawiedliwiać , ja ..po prostu na was nie zasługuje , na Ciebie, Carly...Codyego.. będzie lepiej jak odejdę - powiedziałam i podniosłam się do pozycji stojącej .
- co ty wygadujesz ? - powiedział szatyn.
- ja, muszę odejść - powiedziałam i wybiegłam z balkonu , wyleciałam z pokoju Liama i biegiem zbiegłam po schodach, za sobą słyszałam krzyki i kroki Payna , założyłam w pospiechu buty i sięgnęłam skórzaną kurtkę z wieszaka , będąc już przy drzwiach wejściowych odwróciłam się i spojżłam prosto w oczy chłopaka.
- Jess..nie rób tego... proszę - powiedział a raczej wyszeptał.
- żegnaj Liam - powiedziałam po czym wyszłam z domu.
Całowaliśmy się dość dłuższy czas , oderwałam się od miękkich ust Mojego chłopaka z celem nabrania powietrza , spojrzałam w brązowe tęczówki Codyego , chłopak uśmiechnął się i po raz kolejny złożył na moich ustach pocałunek . Nasz pocałunek przerwał dźwięk dzwonka do drzwi , odsunęłam się od bruneta i podeszłam do drzwi i je otworzyłam , w progu ujrzałam Louisa .
- co ty tu robisz ? - spytałam zdziwiona
- chciałem pogadać - odpowiedział chłopak
- a o czym ? - spytałam jeszcze raz
- możemy iść się przejść ? - zapytał.
- tak - powiedziałam , sięgnęłam po kurtkę po czym założyłam ją . Przed wyjściem poinformowałam Codyego że wychodzę po czym opuściłam budynek . Szłam z Tomlinsonem w stronę parku, kiedy znaleźliśmy się w oczekiwanym miejscu , usiedliśmy na jednej z kilku ławek , siedzieliśmy w denerwującej mnie ciszy , w końcu postanowiłam ją przerwać :
- więc o czym chciałeś porozmawiać ? - zapytałam .
- o Liamie - powiedział po chwili .
- o Liamie ? - zapytałam zdziwiona , na co Lou pokiwał tylko głową - a dlaczego akurat o nim ?
- od kiedy cię poznaliśmy, on zachowuje się jakoś dziwnie , kiedyś był wesoły, zawsze uśmiechnięty , a teraz chodzi przybity , smutny i ciągle przesiaduje u siebie w pokoju - powiedział .
- to przeze mnie - powiedziałam raczej do siebie niż do Louiego.
- co ? - zapytał chłopak.
- muszę jak najszybciej z nim porozmawiać - powiedziałam wstając z ławki .
- dobrze , chodź - powiedział , wstał z ławeczki po czym za rękę pociągną mnie w stronę ich domu . Szliśmy szybkim tempem do puki nie znaleźliśmy się na miejscu , Louis otworzył mi drzwi od ich mieszkania i wpuścił do środka. Zdjęłam kurtkę i buty , zapytałam Pasiastego gdzie jest pokój szatyna , potem już biegiem na bosaka poleciałam na górę , odnalazłam wskazane drzwi i lekko w nie zapukałam , nic , cisza , powtórzyłam ten ruch kilka razy ale nie uzyskałam odpowiedzi , troszkę zdenerwowana złapałam za klamkę i pociągnęłam za nią , weszłam z impetem do pokoju ale nikogo tam nie zastałam , rozejrzałam się dokładnie po pomieszczeniu i w pewnej chwili zobaczyłam otwarte drzwi balkonowe , podeszłam do nich po czym wyszłam na zewnątrz, ujrzałam tam Liama siedzącego na zimnym betonie , pogrążonego w myślach . Podeszłam do niego i usiadłam o bok , po chwili odezwałam się :
- co jest ? - zapytałam, on podskoczył jakby dopiero teraz zauważył moja obecność .
- a co ma być ? - zapytał .
- no ... Louis powiedział mi że ostatnio chodzisz przybity , czy to przeze mnie ? - powiedziałam .
- ja... - zaczął .
- to moja wina ja to wiem , widzę jak cie krzywdzę - przerwałam mu .
- nie , to nie twoja wina - zaczął mnie usprawiedliwiać .
- a własnie że moja , co dziennie widuje w twoich oczach ból , i wiem że ten ból powoduje ja - powiedziałam po czym spuściłam głowę .
- nie.. - powiedział .
- daruj sobie Liam , ja wiem że to moja wina i nie staraj się mnie usprawiedliwiać , ja ..po prostu na was nie zasługuje , na Ciebie, Carly...Codyego.. będzie lepiej jak odejdę - powiedziałam i podniosłam się do pozycji stojącej .
- co ty wygadujesz ? - powiedział szatyn.
- ja, muszę odejść - powiedziałam i wybiegłam z balkonu , wyleciałam z pokoju Liama i biegiem zbiegłam po schodach, za sobą słyszałam krzyki i kroki Payna , założyłam w pospiechu buty i sięgnęłam skórzaną kurtkę z wieszaka , będąc już przy drzwiach wejściowych odwróciłam się i spojżłam prosto w oczy chłopaka.
- Jess..nie rób tego... proszę - powiedział a raczej wyszeptał.
- żegnaj Liam - powiedziałam po czym wyszłam z domu.
czwartek, 5 lipca 2012
6
6
***Jess***
Siedziałam roztrzęsiona w ramionach Codyego , w pewnym momencie usłyszałam trzask drzwiami , podniosłam głowę i rozejrzałam się po pokoju , w którym nie było Liama , wstałam z łóżka, wytarłam mokre od łez policzki po czy wybiegłam za szatynem z pomieszczenia . Zbiegłam po schodach na dół , nigdzie nie mogłam go znaleźć , w ostateczności wyszłam na taras , ujrzałam tam Liama siedzącego na hamaku , podeszłam do niego po czym ukucłam przy nim .
- dlaczego uciekłeś? - zapytałam .
- nie mogłem już na to potrzeć - powiedział i spuścił głowę .
- no co? - zadałam kolejne pytanie, podniósł głowę i spojrzał mi prosto w oczy
- na to jak on cie obejmuje, pociesza... - powiedział .
- jesteś zazdrosny ? Przecież masz dziewczynę - zadałam pytanie
- Nie , to znaczy trochę , Chodzi ci o Danielle ? - odpowiedział i zadał pytanie
- No a o kogo ? - odpowiedziałam
- Widziałaś wywiad w wiadomościach - zadał kolejne pytanie
- No - odpowiedziałam na kolejne pytanie
- To było nagrywane tydzień temu , a dzień później zerwałem z nią dla ciebie - wytłumaczył chłopak
- Ale jak to ? - zapytałam zdziwiona
- Normalnie podobasz mi się i bardzo się cieszyłem że przyjadę tutaj ale jak cię zobaczyłem z
Codym ... - mówił dalej chłopak
- Dobra wiesz co zostaw mnie na razie w spokoju muszę coś przemyśleć - odpowiedziałam ,
a chłopak wstał z hamaka i wyszedł . Położyłam się na hamaku i rozmyślałam w pewnym moje powieki zrobiły się ciężkie i opadły . Znowu miałam koszmar tylko tym razem sam Liam mi się śnił , znowu został ciężko pobity i zadźgany . Zaczęłam płakać krzyczeć , próbowałam się obudzić , ale nie mogłam . Patrzyłam jak szatyn umiera , nic nie mogłam zrobić . Już koniec , po nim zaczęłam jeszcze mocniej płakać i krzyczeć , aż w końcu obudziłam się w ramionach Liama i Codyego .
Zaczęły się pytania : Co się stało ? Czemu płaczesz ? Co ci jest ? Nie odpowiedziałam na żadne
z tych pytań . Siedziałam w objęciach bez słowa zapatrzona w pusty ogród , nagle Cody upadł na ziemię i zaczął trzymać się za brzuch :
- co się dzieje ? - przestraszona zapytałam chłopaka leżącego na podłodze
- to nerka - odpowiedział
- co ?! Jedziemy do szpitala , bierz go Liam - krzyknęłam
Chłopak pomógł wstać brunetowi i zaprowadził go do auta . Po czym oboje wsiedliśmy do pojazdu i ruszyliśmy do szpitala . Gdy podjechaliśmy pod budynek szybko pobiegłam do niego i po chwili wylecieli lekarze z noszami . Zabrali go do środka , potem szatyna na badania . A ja sama w oczekiwaniu na któregoś z nich siedziałam w szpitalnym korytarzu . Siedziałam tak z piętnaście minut , gdy nagle otworzyły się drzwi . Wyszedł Liam , zaraz i mnie zabrano . Po kolejnych piętnastu minutach , okazało się że mogę być dawcą . Lekarz podszedł do mnie i zapytał " Czy jest panienka gotowa na operację ? " , ja tylko przytaknęłam po czym poszłam za człowiekiem ubranym w biały fartuch przygotować się do operacji . Liam z niecierpliwością czekał aż operacja się zakończy . Po około godz. lekarz wyszedł i poinformował chłopaka , w której sali się obecnie znajduje.
***Liam***
Siedziałem i czekałem aż operacja Jess dobiegnie końca . Kiedy lekarz wyszedł z sali operacyjnej , nawet go nie zauważyłem , ale gdy powiedział że dziewczyna leży w pokoju " 309 " , energicznie się podniosłem i ruszyłem w stronę sali . Wszedłem do środka , wziąłem krzesło i usiadłem koło Jessici po czym złapałem ją za rękę i delikatnie w nią pocałowałem . Po kilku minutach poczułem jak dziewczyna się budzi . Otworzyła swe piękne brązowe oczy i spojrzała na m
nie takim błagalnym wzrokiem , ze nie wytrzymałem i ja przytuliłem . Ona odwzajemniła uścisk , ale nie była szczęśliwa bo Cody był w trakcie operacji . Gdy bruneta przywieziono na tę samą salę ona rzuciła się na niego i go pocałowała . Poczułem mocne ukucie w klatce piersiowej .
***Jess***
Obudziłam się , moja dłoń trzymała dłoń Liama . Po chwili spojrzałam na chłopaka , a on mnie przytulił . Po kilku minutach przywieziono Codyego , bardzo się ucieszyłam , rzuciłam się na niego i go pocałowałam . Widziałam smutną minę Liama , ale bardziej kochałam bruneta i nie mogłam tego zmienić . Po godz. przyszedł lekarz z wypisem moim i Codyego . Spakowaliśmy się i przed wyjściem z sali lekarz zapowiedział wizytę kontrolną za tydzień , żeby zobaczyć czy dany organ się przyjął . Wróciliśmy do domu od razu poszłam pod prysznic , Cody poszedł zrobić coś do jedzenia ,a Liam pojechał do domu . Gdy wyszłam z pod prysznica udałam się do swojego pokoju , przebrałam w luźne ciuchy i zeszłam na dół do kuchni . Zobaczyłam wielkiego homara na środku stołu . Usiadłam z jednej strony czarnego drewna , a Cody z drugiej strony . Po kilku minutach ciszy :
- Dziękuję ci za to , że oddałaś dla mnie nerkę - powiedział chłopak
- Nie ma za co , ty pewnie zrobiłbyś to samo - kontynuowałam rozmowę
- Mam takie pytanie , czy będziesz moją dziewczyną ? - zapytał chłopak
- Ja ? - zapytałam lekko zaskoczona
- Tak , ty a kto ? - odpowiedział
- Tak - odpowiedziałam zadowolona , rzuciłam się na chłopaka i go mocno przytuliłam , a chłopak delikatnie podniósł moją głowę i pocałował .
***Jess***
Siedziałam roztrzęsiona w ramionach Codyego , w pewnym momencie usłyszałam trzask drzwiami , podniosłam głowę i rozejrzałam się po pokoju , w którym nie było Liama , wstałam z łóżka, wytarłam mokre od łez policzki po czy wybiegłam za szatynem z pomieszczenia . Zbiegłam po schodach na dół , nigdzie nie mogłam go znaleźć , w ostateczności wyszłam na taras , ujrzałam tam Liama siedzącego na hamaku , podeszłam do niego po czym ukucłam przy nim .
- dlaczego uciekłeś? - zapytałam .
- nie mogłem już na to potrzeć - powiedział i spuścił głowę .
- no co? - zadałam kolejne pytanie, podniósł głowę i spojrzał mi prosto w oczy
- na to jak on cie obejmuje, pociesza... - powiedział .
- jesteś zazdrosny ? Przecież masz dziewczynę - zadałam pytanie
- Nie , to znaczy trochę , Chodzi ci o Danielle ? - odpowiedział i zadał pytanie
- No a o kogo ? - odpowiedziałam
- Widziałaś wywiad w wiadomościach - zadał kolejne pytanie
- No - odpowiedziałam na kolejne pytanie
- To było nagrywane tydzień temu , a dzień później zerwałem z nią dla ciebie - wytłumaczył chłopak
- Ale jak to ? - zapytałam zdziwiona
- Normalnie podobasz mi się i bardzo się cieszyłem że przyjadę tutaj ale jak cię zobaczyłem z
Codym ... - mówił dalej chłopak
- Dobra wiesz co zostaw mnie na razie w spokoju muszę coś przemyśleć - odpowiedziałam ,
a chłopak wstał z hamaka i wyszedł . Położyłam się na hamaku i rozmyślałam w pewnym moje powieki zrobiły się ciężkie i opadły . Znowu miałam koszmar tylko tym razem sam Liam mi się śnił , znowu został ciężko pobity i zadźgany . Zaczęłam płakać krzyczeć , próbowałam się obudzić , ale nie mogłam . Patrzyłam jak szatyn umiera , nic nie mogłam zrobić . Już koniec , po nim zaczęłam jeszcze mocniej płakać i krzyczeć , aż w końcu obudziłam się w ramionach Liama i Codyego .
Zaczęły się pytania : Co się stało ? Czemu płaczesz ? Co ci jest ? Nie odpowiedziałam na żadne
z tych pytań . Siedziałam w objęciach bez słowa zapatrzona w pusty ogród , nagle Cody upadł na ziemię i zaczął trzymać się za brzuch :
- co się dzieje ? - przestraszona zapytałam chłopaka leżącego na podłodze
- to nerka - odpowiedział
- co ?! Jedziemy do szpitala , bierz go Liam - krzyknęłam
Chłopak pomógł wstać brunetowi i zaprowadził go do auta . Po czym oboje wsiedliśmy do pojazdu i ruszyliśmy do szpitala . Gdy podjechaliśmy pod budynek szybko pobiegłam do niego i po chwili wylecieli lekarze z noszami . Zabrali go do środka , potem szatyna na badania . A ja sama w oczekiwaniu na któregoś z nich siedziałam w szpitalnym korytarzu . Siedziałam tak z piętnaście minut , gdy nagle otworzyły się drzwi . Wyszedł Liam , zaraz i mnie zabrano . Po kolejnych piętnastu minutach , okazało się że mogę być dawcą . Lekarz podszedł do mnie i zapytał " Czy jest panienka gotowa na operację ? " , ja tylko przytaknęłam po czym poszłam za człowiekiem ubranym w biały fartuch przygotować się do operacji . Liam z niecierpliwością czekał aż operacja się zakończy . Po około godz. lekarz wyszedł i poinformował chłopaka , w której sali się obecnie znajduje.
***Liam***
Siedziałem i czekałem aż operacja Jess dobiegnie końca . Kiedy lekarz wyszedł z sali operacyjnej , nawet go nie zauważyłem , ale gdy powiedział że dziewczyna leży w pokoju " 309 " , energicznie się podniosłem i ruszyłem w stronę sali . Wszedłem do środka , wziąłem krzesło i usiadłem koło Jessici po czym złapałem ją za rękę i delikatnie w nią pocałowałem . Po kilku minutach poczułem jak dziewczyna się budzi . Otworzyła swe piękne brązowe oczy i spojrzała na m
nie takim błagalnym wzrokiem , ze nie wytrzymałem i ja przytuliłem . Ona odwzajemniła uścisk , ale nie była szczęśliwa bo Cody był w trakcie operacji . Gdy bruneta przywieziono na tę samą salę ona rzuciła się na niego i go pocałowała . Poczułem mocne ukucie w klatce piersiowej .
***Jess***
Obudziłam się , moja dłoń trzymała dłoń Liama . Po chwili spojrzałam na chłopaka , a on mnie przytulił . Po kilku minutach przywieziono Codyego , bardzo się ucieszyłam , rzuciłam się na niego i go pocałowałam . Widziałam smutną minę Liama , ale bardziej kochałam bruneta i nie mogłam tego zmienić . Po godz. przyszedł lekarz z wypisem moim i Codyego . Spakowaliśmy się i przed wyjściem z sali lekarz zapowiedział wizytę kontrolną za tydzień , żeby zobaczyć czy dany organ się przyjął . Wróciliśmy do domu od razu poszłam pod prysznic , Cody poszedł zrobić coś do jedzenia ,a Liam pojechał do domu . Gdy wyszłam z pod prysznica udałam się do swojego pokoju , przebrałam w luźne ciuchy i zeszłam na dół do kuchni . Zobaczyłam wielkiego homara na środku stołu . Usiadłam z jednej strony czarnego drewna , a Cody z drugiej strony . Po kilku minutach ciszy :
- Dziękuję ci za to , że oddałaś dla mnie nerkę - powiedział chłopak
- Nie ma za co , ty pewnie zrobiłbyś to samo - kontynuowałam rozmowę
- Mam takie pytanie , czy będziesz moją dziewczyną ? - zapytał chłopak
- Ja ? - zapytałam lekko zaskoczona
- Tak , ty a kto ? - odpowiedział
- Tak - odpowiedziałam zadowolona , rzuciłam się na chłopaka i go mocno przytuliłam , a chłopak delikatnie podniósł moją głowę i pocałował .
środa, 4 lipca 2012
5
5
Przez cały tydzień siedziałam bezczynnie w szpitalu , codziennie byłam odwiedzana przez Codyego a czasami przez Carly . Wreszcie nadszedł dzień wypisu, spakowana i naszykowana czekałam na przyjaciółkę która miała mnie odebrać , siedziałam na szpitalnym łóżku gdy nagle drzwi do sali otworzyły się , a w nich stała Carly ze swoim bratem , Cody wziął moja torbę i wyszedł bez słowa z pomieszczenia , troszkę zaszokowana przywitałam się z dziewczyną po czym wyszłam w jej obecności z budynku, wsiadłyśmy do zaparkowanego samochodu, usiadłam wygodnie na siedzeniu przy oknie i zapięłam pas , po chwili maszyna ruszyła. W stronę domu jechaliśmy jakieś 15 minut, kiedy znajdowaliśmy się przed pomalowanym na biało mieszkaniem, wyszłam z auta i skierowałam się w stronę wejścia, otworzyłam dziwi po czym weszłam do środka, od razu udała się do kuchni . Miałam dość szpitalnego jedzenia więc postanowiłam zrobić sobie naleśniki . Wyjęłam potrzebne składniki , patelnię z szafki i zaczęłam przygotowywać ciasto . Położyłam patelnię na gazie i nalałam na nią wymieszane składniki . Po chwili miałam górę naleśników , zawołam resztę domowników a sama zaczęłam już je spożywać . Przyszła tylko zadowolona z siebie Carly , spytałam ją :
- Gdzie Cody ? - zapytałam
- Pewnie w swoim pokoju , od wczoraj tylko do cb wychodzi a tak to się nie rusza z niego - odpowiedziała koleżanka
- A co się stało ? - znów zapytałam
- Nie wiem nie chce mi powiedzieć - odpowiedziała znowu
Zdziwiona wzięłam talerz , nałożyłam kilka naleśników i skierowałam się w stronę pokoju
Codyego . Gdy byłam już pod pokojem chłopaka , delikatnie zapukałam w drzwi . Nie usłyszałam odpowiedzi więc zapukałam jeszcze raz . Tym razem Cody otworzył drzwi , zapytałam go :
- Hej mogę wejść ? - zapytałam
- Tak , wejdź - odpowiedział chłopak
- Przyniosłam Ci kolację - powiedziałam po chwili
- Dzięki ale nie jestem głodny - odpowiedział znowu
- Co się stało ? - zadałam kolejne pytanie
- Nic , proszę daj mi spokój - odpowiedział Cody
- Dam Ci spokój jak mi odpowiesz na pytanie - kontynuowałam rozmowę
- Ja ... ja ... potrzebuje przeszczepu - odpowiedział jąkając się
- Jak to ? Czego ? - zadawałam kolejne pytania
- Nerki - powiedział chłopak
- O mój boże - krzyknęłam
Zdruzgotana usiadłam na łóżku . Cody usiadł koło mnie , widziałam że potrzebuje wsparcia więc przytuliłam go . Powiedziałam po chwili " Jutro jedziemy do lekarza i bez gadania " . Chłopak nie ucieszył się zbytnio ale musieliśmy zrobić badania , żeby dowiedzieć się kto może być dawcą . Odkleiłam się od bruneta i podałam mu talerz z naleśnikami . Chłopak wziął go i zaczął spożywać , a ja postanowiłam zaprosić Carly do salonu na jakiś babski film . Postanowiłyśmy że obejrzymy
" Tylko mnie Kochaj " . W połowie filmu przyszedł Cody , usiadła koło mnie i bez zastanowienia pocałował mnie . Carly była zaskoczona , ponieważ chłopak od bardzo dawna nie miał dziewczyny i od bardzo dawna się nie całował . Z resztą sama byłam zaskoczona i zawstydzona trochę , moje policzki zrobiły się czerwone i pobiegłam do swojego pokoju . Zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się na łóżku .
Leżałam i rozmyślałam o pocałunku . Aż w końcu rozległo się pukanie do drzwi . Była to Carly ale nie miałam zamiaru jej otwierać . Leżałam , leżałam aż w końcu usnęłam . Obudziło mnie jeszcze mocniejsze pukanie , tym razem był to Cody , jemu też nie miałam zamiaru otwierać . Niestety po kilku minutach drzwi leżały na podłodze a w progu stał brunet . Wszedł do pokoju , podniósł drzwi , oparł je o ścianę i usiadł koło mnie na łóżku . Siedzieliśmy tak z trzydzieści minut . Po chwili przytulił mnie i powiedział przepraszam . Odsunęłam się od niego i wstałam z łóżka , chłopak gwałtownie podniósł się za mną i powiedział :
- Co ci jest - zapytał chłopak
- Nic , po prostu nie mam ochoty na żadne przytulanie czy ... - odpowiedziałam
- Całowanie - odpowiedział chłopak
Ja przytaknęłam tylko głową i poprosiłam chłopaka żeby naprawił mi drzwi a sama poszłam się wykąpać . Po godzinie wyszłam z łazienki przebrana w piżamę . Zeszłam na dół , weszłam do salonu i usiadłam koło przyjaciółki ni stąd ni zowąd wyskoczyła z pytaniem :
- Chodzisz z moim bratem - zapytała z bananem na ryju
- Nie , a co ? - odpowiedziałam
- No ten pocałunek , przytulanie , codzienny pobyt w szpitalu - zaczęła wyliczać
- Nie , nie jesteśmy i pewnie nigdy nie będziemy - odpowiedziałam przecząco
- Mówię ci że , coś się kroi - powiedziała
- A co masz na myśli ? - zapytałam
- To, że będziecie razem - odpowiedziała
- A skąd ty to możesz wiedzieć ? - zapytałam
- Mam szósty zmysł - odpowiedziała wychodząc z pokoju
Siedziałam jeszcze w pokoju i oglądałam komedie romantyczną gdy do pokoju wszedł Cody . Usiadł bardzo blisko mnie , a ja nie wytrzymałam przytuliłam go bardzo mocno , odwzajemnił uścisk i wtedy zrozumiałam że jednak czuję coś do niego . Podniosłam głowę , a nasze oczy wpatrywały się w siebie i w pewnym momencie Cody pocałował mnie jeszcze raz tylko tym razem namiętnie , nie zawahałam się , odwzajemniłam pocałunek . Niestety został przerwany przez Carly , która właśnie przyniosła zimna coca - cole . Zaczerwieniliśmy się i odsunęliśmy od siebie ale dziewczyna i tak wiedziała co zaszło między nami . Podała nam napoje i usiadła koło nas . Siedzieliśmy w ciszy , gdy nagle ten spokój przerwał dzwonek do drzwi . Carly wstała żeby je otworzyć , a my z brunetem znowu zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy całować .
Za drzwiami stała cała piątka 1D . Carly zaprosiła do salonu . Gdy weszli do pomieszczenia zobaczyli jak obściskuje się z Codym , bardzo się zawstydziłam ale nadal siedziałam w salonie . Liam jak nas zobaczył , zezłoszczony wybiegł z domu , wsiadł do auta i gdzieś pojechał . Nikt nie wiedział gdzie był . Siedzieliśmy w pomieszczeniu i oglądaliśmy kolejną komedie romantyczną " I że cię nie opuszczę " . Nie mogłam skupić się na filmie , cały czas myślałam o zachowaniu Liama . Dlaczego on tak postąpił ? Co z Danielle ? Czy są jeszcze razem ? Zastanawiałam się tak przez cały film . Nie wiedziałam co czuję do Codyego a co do Liama ? Cały czas chodziły mi te pytania po głowie . Po pewnym czasie poszłam do swojego pokoju , pod pretekstem zmęczenia . Weszłam do niego , przebrałam się w piżamę i położyłam po kołdrą . Nawet nie wiem kiedy zasnęłam . Ale miałam przerażający sen :
Śniło mi się , że idę ciemnymi uliczkami parku . Nagle przede mną pojawiła się grupka nieznajomych mi chłopców , w pewnej chwili zaczęli zbliżać się w moim kierunku , przerażona zaczęłam uciekać , skręciłam w nieznaną mi ulicę , która okazała się ślepą . Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą trzy zakapturzone postacie , zbliżające się ku mnie . Nie miałam żadnych szans na ucieczkę . Jedna z postaci podeszła i zatrzymała kilka metrów ode mnie , sięgneła do kieszeni i wyciągnęła z niej scyzoryk po czym po otwarciu go zaczęła pomniejszać odległość między nami . Kiedy znalazła się dość blisko żeby wykonać cios , uniósł rękę z ostrzem do góry po czym opuścił ją w dół , jednak w połowie ruchu zatrzymał się i gwałtownie obrócił się do mnie plecami , dopiero po chwili zauważyłam że przed mężczyzną stoją dwaj chłopcy a mianowicie Cody i Liam .
- O jacyś chłoptasie do nas przyszli - odezwał się mężczyzna który wraz z drugim podeszli do tego z nożem .
- zostawcie ją - odezwał się Cody .
- a jak nie to co? - odezwał się ten ze scyzorykiem .
- jak nie, to pożałujesz - tym razem odezwał się Liam .
- hehe... myślisz że się was boimy - zapytał .
- co wy możecie nam zrobić - powiedział drugi .
- no właśnie , takie małolaty jak wy - odezwał się trzeci .
Facet z nożem , ponownie odwrócił się na pięcie , podszedł do mnie i zadał cios . Jednak niczego nie poczułam , uderzenia ani bólu , nic . Dopiero teraz zauważyłam jak Cody rzuca się na mężczyznę z ostrzem i zostaje trafiony scyzorykiem w brzuch , na Liama za to rzuciło się dwóch pozostałych mężczyzn , szatyn został masakryczni zadźgany i pobity . Zaczęłam krzyczeć i płakać jednocześnie , naglę postacie znikły , rozmyły cię . Podbiegłam do bruneta , uklękłam przy nim i od razu sprawdziłam tętno...Nie ma, Nie żyje . Coraz bardziej załamana podbiegłam do Payna, który leżał kilka metrów od Codyego , sprawdziłam tętno które było słabe ale wyczuwalne , nagle Liam uchylił letko powieki , po patrzył mi prosto w oczy i powiedział ' Kocham Cie' po czym jego klatka piersiowa przestała się unosić a powieki opadły bezwładnie.
Obudziłam się krzycząc , miałam całe policzki mokre od łez , rozejrzałam się po moim pokoju w którym dopiero teraz zauważyłam Codyego i Liama , brunet szybko podbiegł do mnie i mnie mocno przytulił , widząc wzrok Liama poczułam ukucie w środku , w jego oczach zobaczyłam głęboki smutek pomieszany z bólem.
----------
Dziękuję lofciam za to że mi pomogła napisać ten rozdział.
Mi się podoba , nie wiem jak wam..ale myślę że też :D
Następny jak znajdę chwilę wolnego...
Przez cały tydzień siedziałam bezczynnie w szpitalu , codziennie byłam odwiedzana przez Codyego a czasami przez Carly . Wreszcie nadszedł dzień wypisu, spakowana i naszykowana czekałam na przyjaciółkę która miała mnie odebrać , siedziałam na szpitalnym łóżku gdy nagle drzwi do sali otworzyły się , a w nich stała Carly ze swoim bratem , Cody wziął moja torbę i wyszedł bez słowa z pomieszczenia , troszkę zaszokowana przywitałam się z dziewczyną po czym wyszłam w jej obecności z budynku, wsiadłyśmy do zaparkowanego samochodu, usiadłam wygodnie na siedzeniu przy oknie i zapięłam pas , po chwili maszyna ruszyła. W stronę domu jechaliśmy jakieś 15 minut, kiedy znajdowaliśmy się przed pomalowanym na biało mieszkaniem, wyszłam z auta i skierowałam się w stronę wejścia, otworzyłam dziwi po czym weszłam do środka, od razu udała się do kuchni . Miałam dość szpitalnego jedzenia więc postanowiłam zrobić sobie naleśniki . Wyjęłam potrzebne składniki , patelnię z szafki i zaczęłam przygotowywać ciasto . Położyłam patelnię na gazie i nalałam na nią wymieszane składniki . Po chwili miałam górę naleśników , zawołam resztę domowników a sama zaczęłam już je spożywać . Przyszła tylko zadowolona z siebie Carly , spytałam ją :
- Gdzie Cody ? - zapytałam
- Pewnie w swoim pokoju , od wczoraj tylko do cb wychodzi a tak to się nie rusza z niego - odpowiedziała koleżanka
- A co się stało ? - znów zapytałam
- Nie wiem nie chce mi powiedzieć - odpowiedziała znowu
Zdziwiona wzięłam talerz , nałożyłam kilka naleśników i skierowałam się w stronę pokoju
Codyego . Gdy byłam już pod pokojem chłopaka , delikatnie zapukałam w drzwi . Nie usłyszałam odpowiedzi więc zapukałam jeszcze raz . Tym razem Cody otworzył drzwi , zapytałam go :
- Hej mogę wejść ? - zapytałam
- Tak , wejdź - odpowiedział chłopak
- Przyniosłam Ci kolację - powiedziałam po chwili
- Dzięki ale nie jestem głodny - odpowiedział znowu
- Co się stało ? - zadałam kolejne pytanie
- Nic , proszę daj mi spokój - odpowiedział Cody
- Dam Ci spokój jak mi odpowiesz na pytanie - kontynuowałam rozmowę
- Ja ... ja ... potrzebuje przeszczepu - odpowiedział jąkając się
- Jak to ? Czego ? - zadawałam kolejne pytania
- Nerki - powiedział chłopak
- O mój boże - krzyknęłam
Zdruzgotana usiadłam na łóżku . Cody usiadł koło mnie , widziałam że potrzebuje wsparcia więc przytuliłam go . Powiedziałam po chwili " Jutro jedziemy do lekarza i bez gadania " . Chłopak nie ucieszył się zbytnio ale musieliśmy zrobić badania , żeby dowiedzieć się kto może być dawcą . Odkleiłam się od bruneta i podałam mu talerz z naleśnikami . Chłopak wziął go i zaczął spożywać , a ja postanowiłam zaprosić Carly do salonu na jakiś babski film . Postanowiłyśmy że obejrzymy
" Tylko mnie Kochaj " . W połowie filmu przyszedł Cody , usiadła koło mnie i bez zastanowienia pocałował mnie . Carly była zaskoczona , ponieważ chłopak od bardzo dawna nie miał dziewczyny i od bardzo dawna się nie całował . Z resztą sama byłam zaskoczona i zawstydzona trochę , moje policzki zrobiły się czerwone i pobiegłam do swojego pokoju . Zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się na łóżku .
Leżałam i rozmyślałam o pocałunku . Aż w końcu rozległo się pukanie do drzwi . Była to Carly ale nie miałam zamiaru jej otwierać . Leżałam , leżałam aż w końcu usnęłam . Obudziło mnie jeszcze mocniejsze pukanie , tym razem był to Cody , jemu też nie miałam zamiaru otwierać . Niestety po kilku minutach drzwi leżały na podłodze a w progu stał brunet . Wszedł do pokoju , podniósł drzwi , oparł je o ścianę i usiadł koło mnie na łóżku . Siedzieliśmy tak z trzydzieści minut . Po chwili przytulił mnie i powiedział przepraszam . Odsunęłam się od niego i wstałam z łóżka , chłopak gwałtownie podniósł się za mną i powiedział :
- Co ci jest - zapytał chłopak
- Nic , po prostu nie mam ochoty na żadne przytulanie czy ... - odpowiedziałam
- Całowanie - odpowiedział chłopak
Ja przytaknęłam tylko głową i poprosiłam chłopaka żeby naprawił mi drzwi a sama poszłam się wykąpać . Po godzinie wyszłam z łazienki przebrana w piżamę . Zeszłam na dół , weszłam do salonu i usiadłam koło przyjaciółki ni stąd ni zowąd wyskoczyła z pytaniem :
- Chodzisz z moim bratem - zapytała z bananem na ryju
- Nie , a co ? - odpowiedziałam
- No ten pocałunek , przytulanie , codzienny pobyt w szpitalu - zaczęła wyliczać
- Nie , nie jesteśmy i pewnie nigdy nie będziemy - odpowiedziałam przecząco
- Mówię ci że , coś się kroi - powiedziała
- A co masz na myśli ? - zapytałam
- To, że będziecie razem - odpowiedziała
- A skąd ty to możesz wiedzieć ? - zapytałam
- Mam szósty zmysł - odpowiedziała wychodząc z pokoju
Siedziałam jeszcze w pokoju i oglądałam komedie romantyczną gdy do pokoju wszedł Cody . Usiadł bardzo blisko mnie , a ja nie wytrzymałam przytuliłam go bardzo mocno , odwzajemnił uścisk i wtedy zrozumiałam że jednak czuję coś do niego . Podniosłam głowę , a nasze oczy wpatrywały się w siebie i w pewnym momencie Cody pocałował mnie jeszcze raz tylko tym razem namiętnie , nie zawahałam się , odwzajemniłam pocałunek . Niestety został przerwany przez Carly , która właśnie przyniosła zimna coca - cole . Zaczerwieniliśmy się i odsunęliśmy od siebie ale dziewczyna i tak wiedziała co zaszło między nami . Podała nam napoje i usiadła koło nas . Siedzieliśmy w ciszy , gdy nagle ten spokój przerwał dzwonek do drzwi . Carly wstała żeby je otworzyć , a my z brunetem znowu zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy całować .
Za drzwiami stała cała piątka 1D . Carly zaprosiła do salonu . Gdy weszli do pomieszczenia zobaczyli jak obściskuje się z Codym , bardzo się zawstydziłam ale nadal siedziałam w salonie . Liam jak nas zobaczył , zezłoszczony wybiegł z domu , wsiadł do auta i gdzieś pojechał . Nikt nie wiedział gdzie był . Siedzieliśmy w pomieszczeniu i oglądaliśmy kolejną komedie romantyczną " I że cię nie opuszczę " . Nie mogłam skupić się na filmie , cały czas myślałam o zachowaniu Liama . Dlaczego on tak postąpił ? Co z Danielle ? Czy są jeszcze razem ? Zastanawiałam się tak przez cały film . Nie wiedziałam co czuję do Codyego a co do Liama ? Cały czas chodziły mi te pytania po głowie . Po pewnym czasie poszłam do swojego pokoju , pod pretekstem zmęczenia . Weszłam do niego , przebrałam się w piżamę i położyłam po kołdrą . Nawet nie wiem kiedy zasnęłam . Ale miałam przerażający sen :
Śniło mi się , że idę ciemnymi uliczkami parku . Nagle przede mną pojawiła się grupka nieznajomych mi chłopców , w pewnej chwili zaczęli zbliżać się w moim kierunku , przerażona zaczęłam uciekać , skręciłam w nieznaną mi ulicę , która okazała się ślepą . Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą trzy zakapturzone postacie , zbliżające się ku mnie . Nie miałam żadnych szans na ucieczkę . Jedna z postaci podeszła i zatrzymała kilka metrów ode mnie , sięgneła do kieszeni i wyciągnęła z niej scyzoryk po czym po otwarciu go zaczęła pomniejszać odległość między nami . Kiedy znalazła się dość blisko żeby wykonać cios , uniósł rękę z ostrzem do góry po czym opuścił ją w dół , jednak w połowie ruchu zatrzymał się i gwałtownie obrócił się do mnie plecami , dopiero po chwili zauważyłam że przed mężczyzną stoją dwaj chłopcy a mianowicie Cody i Liam .
- O jacyś chłoptasie do nas przyszli - odezwał się mężczyzna który wraz z drugim podeszli do tego z nożem .
- zostawcie ją - odezwał się Cody .
- a jak nie to co? - odezwał się ten ze scyzorykiem .
- jak nie, to pożałujesz - tym razem odezwał się Liam .
- hehe... myślisz że się was boimy - zapytał .
- co wy możecie nam zrobić - powiedział drugi .
- no właśnie , takie małolaty jak wy - odezwał się trzeci .
Facet z nożem , ponownie odwrócił się na pięcie , podszedł do mnie i zadał cios . Jednak niczego nie poczułam , uderzenia ani bólu , nic . Dopiero teraz zauważyłam jak Cody rzuca się na mężczyznę z ostrzem i zostaje trafiony scyzorykiem w brzuch , na Liama za to rzuciło się dwóch pozostałych mężczyzn , szatyn został masakryczni zadźgany i pobity . Zaczęłam krzyczeć i płakać jednocześnie , naglę postacie znikły , rozmyły cię . Podbiegłam do bruneta , uklękłam przy nim i od razu sprawdziłam tętno...Nie ma, Nie żyje . Coraz bardziej załamana podbiegłam do Payna, który leżał kilka metrów od Codyego , sprawdziłam tętno które było słabe ale wyczuwalne , nagle Liam uchylił letko powieki , po patrzył mi prosto w oczy i powiedział ' Kocham Cie' po czym jego klatka piersiowa przestała się unosić a powieki opadły bezwładnie.
Obudziłam się krzycząc , miałam całe policzki mokre od łez , rozejrzałam się po moim pokoju w którym dopiero teraz zauważyłam Codyego i Liama , brunet szybko podbiegł do mnie i mnie mocno przytulił , widząc wzrok Liama poczułam ukucie w środku , w jego oczach zobaczyłam głęboki smutek pomieszany z bólem.
----------
Dziękuję lofciam za to że mi pomogła napisać ten rozdział.
Mi się podoba , nie wiem jak wam..ale myślę że też :D
Następny jak znajdę chwilę wolnego...
niedziela, 1 lipca 2012
4
4
Obudziłam się o 6:00 rano , wstałam z łóżka i skierowałam się na dół do kuchni . Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej sok o smaku multiwitaminy . Nalałam go do szklanki po czym wraz ze szklanym naczyniem poszłam do salonu . Włączyłam telewizor , akurat leciały wiadomości . Oglądałam i wsłuchiwałam się w ich treść gdy nagle pokazali Liama . Na początku bardzo się ucieszyłam ale po chwili mój uśmiech znikł z twarzy . Zobaczyłam piękną dziewczynę ku jego boku . Okazało się że to jego dziewczyna . Szybko pobiegłam na górę , nie zważając na śpiących domowników wbiegłam do swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami . Usiadłam na łóżku i pozwoliłam łzą spływać po moich policzkach .
Byłam załamana , siedziałam na łóżku i rozpaczałam . Nagle do mojego pokoju wszedł Cody ,
jak zobaczył w jakim stanie jestem podszedł do mnie i mocno przytulił . Ja odwzajemniłam uścisk bo potrzebowałam tego . Ale po chwili puściliśmy się .
- Co się stało ? - zapytał chłopak
- Liam ma dziewczynę - odpowiedziałam szlochając
- A co podoba ci się ? - zapytał chłopak smutnym głosem
- Już nie - odpowiedziałam na pytanie i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem . Cody przytulił mnie jeszcze raz . Siedzieliśmy tak kilka naście minut . Po chwili usnęłam na jego ramieniu .
*** Cody ***
Spałem sobie smacznie gdy nagle usłyszałem trzaśnięcie drzwiami . Podniosłem się z łóżka poszedłem do pokoju siostry , wszystko było ok więc szybko poszedłem do pokoju Jess . Gdy wszedłem do pomieszczenia zobaczyłem zapłakaną dziewczynę na łóżku . Podszedłem do niej i ją mocno przytuliłem . Bardzo się ucieszyłem gdy ona odwzajemniła uścisk . Później zapytałem ją co się stało , ona odpowiedziała że Liam ma dziewczynę . Wtedy zrozumiałem że nie mam u niej szans , ale zadałem kolejne pytanie po którym bardzo się ucieszyłem . Jess jak mi odpowiedziała wybuchnęła jeszcze większym płaczem . Przytuliłem ją po raz kolejny . Kilka naście minut później dziewczyna zasnęła na moim ramieniu . Wstałem powoli żeby jej nie obudzić , wziąłem ją na ręce po czym odkryłem kołdrę i położyłem Jess na łóżku . Przykryłem delikatnie dziewczynę i skierowałem się do drzwi gdy nagle usłyszałem jej głos .
- Nie odchodź - powiedziała dziewczyna
- Jeżeli chcesz zostanę - odpowiedziałem
Położyłem się koło Jess , lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy . Po chwili poczułem jak dziewczyna mnie obejmuje . Ja również się ucieszyłam . Po kilku minutach Jessica usnęła , ja jeszcze nie ale nie wiele brakowało . Moje powieki były ciężkie , nie stawiałem im oporu i również zasnąłem .
*** Jess ***
Gdy się obudziłam Codyego już nie było . Wstałam z łóżka i zeszłam na dól , nigdzie nie było ani chłopaka ani Carly , kartki też nie było . Ale nie martwiłam się , podeszłam do lodówki i wyjęłam potrzebne składniki do zrobienia sałatki . Pokroiłam wszystkie naszykowane warzywa
( oprócz rukoli ) , włożyłam do miski , polałam specjalnym sosem po czym wymieszałam wszystko . Nałożyłam sobie trochę , a resztę i schowałam do lodówki . Wzięłam talerz i skierowałam się w stronę salonu . Włączyłam telewizor i zaczęłam spożywać posiłek . Oglądałam telewizję czekając na resztę domowników . Czekałam , czekałam aż w końcu wstałam z kanapy ubrałam się , wzięłam aparat , zamknęłam dom i wyszłam do parku . Zrobiłam chyba milion zdjęć . Straciłam poczucie czasu i okazało się że jest już 21 :30 , ale nie zamierzałam iść do domu , usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać . Po kilku nastu minutach jakiś chłopak z kapturem na głowie usiadł tuż obok mnie . Siedzieliśmy i nie odzywaliśmy się aż w końcu :
- Hej co tam ? - zapytał chłopak
- Hej nic , a u cb ? - odpowiedziałam i zapytałam go
- Też nic , jak ci się podobała randka ? - zapytał znowu
Ja nie odpowiedziałam bo wiedziałam że to Liam . Wstałam z ławki i szybko pobiegłam do domu .
Nikogo jeszcze nie było . Poszłam do swojego pokoju i bez wahania wzięłam kilka tabletek amfetaminy , po czym odłożyłam pojemnik i wzięłam żyletkę . Robiłam lekkie nacięcia , ale w jednym miejscu żyletka zaczepiła się o skórę ja pociągnęłam i prysnęła krew . Po chwili upadłam na ziemię i zapadła ciemność .
*** Cody ***
Wróciłem do domu , pierwsze co zrobiłem to poszedłem do pokoju Jess . Zapukałem ale nikt nie odpowiedział . Wszedłem do pokoju i zobaczyłem dziewczynę leżącą na ziemi a wokół niej wielką kałużę krwi . Podbiegłem szybko do niej , wziąłem ją na ręce i poszedłem do auta . Wsadziłem Jess na tylne siedzenie po czym sam wsiadłem do auta i ruszyłem do szpitala .
Gdy już byłem pod budynkiem pospiesznie wyjąłem dziewczynę z auta , i wniosłem ją do szpitala . Od razu podbiegli do mnie lekarze i zabrali Jessice , żeby opatrzyć jej rękę , potem na badania . Po dwóch godzinach Jess leżała na sali . Wszedłem do niej , wziąłem krzesło i usiadłem tuż obok łózka . Złapałem dziewczynę za rękę i położyłem się na jej brzuchu . Zaraz wszedł lekarz , miał wyniki jednych z badań :
- I co z nią - zapytałem
- Wykryliśmy trującą substancję - odpowiedział lekarz
- Czyli podejrzewa pan że chciała popełnić samobójstwo - zapytałem znowu
- Tego nie mówię ale wszystko na to wskazuje - odpowiedział
- A wiecie co to za substancja - zapytałem jeszcze raz
- Wyniki będą za dwie godziny - odpowiedział lekarza
Lekarz wyszedł a ja podszedłem do Jess i ją przytuliłem . Zobaczyłem że otwiera oczy i jeszcze mocniej ją przytuliłem :
- Ała dusisz - krzyknęła
- Przepraszam nie chciaiłem - odpowiedziałem
- Nic się nie stało - odpowiedziała
- Cieszę się że żyjesz - powiedziałem po chwili
- Ja też , a gdzie Carly ? - zapytała
- Nie wiem pewnie w domu - odpowiedziałem
- Zadzwonisz po nią ? - zapytała po raz drugi
- Jest 03:00 w nocy wątpię żeby odebrała o tej porze - odpowiedziałem na kolejne pytanie dziewczyny
- Aha - odpowiedziała zesmucona
- Czemu pocięłaś się żyletką ? - zapytałem
- To przez ... - odpowiedziała
- Przez Liama - dokończyłem
- Tak - przytaknęła i wybuchnęła płaczem
Przytuliłem ją i zacząłem pocieszać . Była bardzo przybita nie mogłem jej zostawić samej
w szpitalu . Siedzieliśmy przyklejeni do siebie z dwie godziny aż w końcu przyszedł lekarz z wynikami badań . Podszedłem do niego żeby zobaczyć co to za substancja . Gdy tylko zobaczyłem twarz mi zbladła .
*** Jess ***
Gdy się obudziłam zobaczyłam Codyego który mnie przytulał ale nigdzie nie było Carly . Zapytałam chłopaka gdzie ona jest ale on nie wiedział . Po krótkiej rozmowie wybuchnęłam płaczem . Cody znowu mnie przytulił i zaczął mnie pocieszać . Po dwóch godz. przyszedł lekarz z wynikami badań , gdy Cody spojrzał na papier i zrobił się blady :
- Złamane serce to nie powód do samobójstwa - zaczął się wydzierać
- Wynoś się , wynoś myślałam że rozumiesz mój problem ale jesteś taki jak każdy facet - płacząc i krzycząc odpowiedziałam chłopakowi
Chłopak bez zastanowienia wyszedł z sali , a mnie zalał potok łez . Płakałam całą noc w samotności aż do rana . Nie mogłam powstrzymać łez i coraz bardziej brakowało mi Codyego . W pewnej chwili do sali wszedł lekarz , przyniósł bukiet kwiatów . Powiedział ze ktoś zostawił je dla mnie
na recepcji . W kwiatach był liścik :
" Przepraszam za swoje zachowanie , poniosło mnie , proszę wybacz mi . Od pewnego czasu czuję coś do ciebie , nie mogę przestać o tobie myśleć . Jeżeli czytasz ten liścik to znaczy że stoję za drzwiami do twojej sali . "
Po chwili do sali wszedł Cody . Bardzo się ucieszyłam i znowu rozpłakałam tym razem ze szczęścia . Chłopak podszedł do mnie , przytulił mnie i przeprosił . Ja siedziałam bez słowa , a chłopak cały czas mnie przytulał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

